Zoundr
Brzmi jak: industrialny thrash/death
Zaczyna się dość przewidywalnie – intensywnie pachnie wczesnym Fear Factory. Odrobinę zbyt intensywnie. Ku memu zadowoleniu, szybko pojawiają się wpływy Ministry i robi się ciekawiej. Mniej więcej w połowie płyty muza staje się jeszcze bardziej pokręcona i pojebana, jakby Susurro zakończyli rozgrzewkę i wzięli się na serio do roboty. Wjeżdża wczesny Sodom zmieszany z Rammsteinem i Pain, a ja nie mam więcej pytań. Będzie chleb z tej mąki, badeńska ekipa obroniła się, pomimo początkowych skuch.
Vlad Nowajczyk [7.5]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz