wtorek, 16 czerwca 2026

FANTOM “Breathtaking...”

 Defense Records

Brzmi jak: ja pierniczę, thrash

Toruński kwartet doczekał się pełnoczasowego debiutu półtora roku po EP. Różnica w jakości stricte technicznej zasadnicza za sprawą niezwykle istotnej zmiany na stołku garowego. Nic się nie zlewa, wszystkie pomysły, a jest ich mnóstwo, słyszalne są świetnie. Tych pomysłów jakby trochę za dużo. Nie zrozumcie mnie źle, progresywno-techniczne granie kocham, ale tu nie wszystkie patenty zostają odpowiednio rozwinięte. Czasem, ale tylko czasem, mniej znaczy więcej i wrażenie przesytu nie jest potrzebne. Dobra, zapomniałem że to pierwszy ich pełniak. Może dlatego, że wszędzie ich tyle w sieci. Są wreszcie melodie, dzięki którym da się odróżnić i zapamiętać kawałki. Z zastrzeżeniem, że zbyt dużo tu słychać Metalliki i Megadeth.

Że recenzja chaotyczna, zdania za długie? Łech łech łech, pisana podczas kolejnego odsłuchu “Breathtaking...” i nim zainspirowana. Będą z Fantom ludzie. Chyba.

https://www.facebook.com/FantomThrash/

Vlad Nowajczyk [7.5]


BURYING ANGELS “Cathedral Of Chaos”

 

Brzmi jak: melodyjny death metal na pełnej

Świat: nikt już nie robi tak jakościowego melodeathu jak wczesne In Flames i Dark Tranquillity. Mark Palangio: potrzymaj mi piwo.

Debiutancka EPka tej chicagowskiej ekipy, założonej przez ww. gitarzystę, kosi równo z trawą. Jest to poziom początków szwedzkiej sceny, ponad 30 lat później. Trzy numery wyładowane po brzegi grobowym wokalem, pięknie idącymi naprzód riffami i ultramelodyjnymi solówkami. Za te ostatnie odpowiadają goście tej rangi co Andy LaRocque, Chris Amott i James Murphy, nie ma więc żadnych połowicznych rozwiązań. Cios za ciosem, a na horyzoncie pełnoczasowy album. Byłaby dycha, ale za krótkie to to. Zaczeka na pełniaka.

https://www.facebook.com/buryingangels

Vlad Nowajczyk [-]


czwartek, 11 czerwca 2026

W RAMIONACH WIEDŹMY “Wywar”

 

Brzmi jak: heavy/thrash

Co wyjdzie z połączenia klimatów wczesnego Turbo, Wilczego Pająka i “środkowego” Kata? Wywar. Przebojowe, niosące riffy, wysmakowane solówki i dość surowy wokal. Każdy z dziesięciu numerów to kandydat na solidny hicior. Gdyby dzisiejsze Turbo lutowało w takim stylu, chyba nikt by się nie obraził. Pomimo pewnych niedoróbek paszczowo, mamy tu do czynienia z bardzo obiecującym debiutem. Co ciekawe, perkusistą WRW jest basista Monstrum, to się nazywa wszechstronność!

https://www.facebook.com/WRamionachWiedzmy

Vlad Nowajczyk [7.5]


EPILOG “Digital Afterlife”

 

Episound Production

Brzmi jak: prog-power

Doświadczona czeska ekipa wpuszcza słuchaczy na dzień dobry w ślepą uliczkę, serwując groovemetalowy początek płyty. Czuga-czuga płynnie przechodzi w klimaty progresywnego power metalu, z mnóstwem odniesień do Judasów (oj, wręcz cytatów!) i Savatage. Bywa dość kwadratowo, ale słucha się nieźle.

https://www.facebook.com/epilogrock

Vlad Nowajczyk [7]


CORNUCOPIA “Cosmic Consciousness”

 

Brzmi jak: progresywny thrash

Obrodziło ostatnio w tym gatunku, ale Szwedzi nie patrzą na Coronera ani Atheista. Tworzą natomiast kosmiczne pasaże a’la “Terminal Redux” Vektor bądź niedoceniony, nieistniejący już Black Fast. Z tymi pierwszymi łączy ich też nieco “kredkowy” wokal. Płyta wielowymiarowa i dość trudna, ale wciągająca od samego początku. Rzadka to sztuka, warto im się bacznie przyglądać.

https://www.facebook.com/swebandcornucopia

Vlad Nowajczyk [8]


BALLBREAKER “Evil Town”

 

Brzmi jak: heavy metal rock

Wiem, to zakrawa na archeologię. Wykopać płytę z 2019 i pisać o niej w 2026. Tak wyszło, że wcześniej Ballbreakera znałem tylko z nazwisk znanych mi muzyków. Goleniów łączy ludzi, więc w moim plecaku wylądował efektowny digipak Warszawiaków.

Pamiętacie Thermit? Największą nadzieję polskiego thrashu, choć tak naprawdę grali hardrocka w tempie przyspieszonym o 200%? Ja pamiętam. Na debiucie Ballbreaker śpiewa Trzeszczu z Thermita właśnie, człek obdarzony fantastycznym głosem. Sam krążek kojarzy się z poznańską ekipą także za sprawą wspólnych wpływów. Tu jednak nie ma speedowania, jest granie z czujem i w tempach średnioszybkich. Oderwanie się od “Evil Town” okazało się trudne, bo to materiał piekielnie przebojowy. Nie ma się przy tym wrażenia obcowania z coverbandem, tę muzę mają chłopaki w żyłach, tak po prostu. Chyba pora na coś nowego, bo ileż można się obijać!

https://www.facebook.com/BallbreakerPL

Vlad Nowajczyk [8]