środa, 24 sierpnia 2016

REWIND „Live Bootleg”



Brzmi jak: techno- thrashątka
Już logo sugeruje, co tu się będzie odjaniepawlać. Młodzi Rosjanie mają ambicje, by wskoczyć do ligi Vektora (z debiutu). Nie zapominają o VoiVodzie. Na dziś więcej w ich muzie ambicji, niż umiejętności, ale uwaga! Nie oznacza to, że popelinę odwalają. O nie. Grają (a jest to nagranie z koncertu) równo i sprawnie, lecz zbyt wolno i przewidywalnie. Nie od razu Vektor zbudowano, zatem obserwować będę ich uważnie. Potencjał jest.
www.vk.com/rewind_band
Vlad Nowajczyk [-]

TRAVESTY „Dark Above Sun Below”



Brzmi jak: power/doom/… jabol punk
Niemieccy debiutanci zaintrygowali mnie swym zgrabnym połączeniem doomu a’la Candlemass z power/thrashem. Wyśmienite partie basu, który urósł tu do instrumentu prowadzącego. Ciekawe, obiecujące kompozycje. Nic nie zwiastuje katastrofy, która następuje po wejściu wokali. Wokali? Miauczenia kotów! Harcerzy przy ognisku! Luuudzie, to wycie kładzie naprawdę udany materiał. Wpływy jabol punka wetknijcie sobie głęboko w zadki. I wróćcie z czymś lepszym, bo potencjał jest. Czego dowodem ocena, trochę na wyrost.
www.facebook.com/travesty.band
Vlad Nowajczyk [5]

HELLVOID „Gloomy Wizard”



Brzmi jak: stoner na dwa basy
Przedziwna muza. Doomowa? Na pewno. Rock’n’rollowa? Po części. Zryta? Po całości. Hellvoid jedzie na dwa basy. Jeden klangujący, drugi przesterowany. Ostatnio podobną kombinację słyszałem w Godspeed, a było to 22 lata temu! W przeciwieństwie do Amerykanów, tu nie uświadczycie dźwięku gitar. „Basowi Mnisi” mówią o sobie. Jeśli łykasz wszystko, co wolne i zjarane, to jest właśnie granie dla ciebie. Cover Down jako bonus, bo ponoć nie pasował do całości. Moim zdaniem pasuje idealnie, bo i pierwiastek luizjański tu znajdziecie.
www.facebook.com/hellvoidband
Vlad Nowajczyk [7]

A TORTURED SOUL „On This Evil Night”



Pure Steel Records
Brzmi jak: heavy/power metal
Dawno, niemal dekadę temu, natknąłem się na ich drugą płytę. Niezłą, ale bez przesady. Nie wiedziałem wówczas, że ci Amerykanie zrzynali z Kinga Diamonda zanim stało to się modne. Dziś nie zrzynają już. Nauczyli się inkorporować wpływy Króla (i Mercyful Fate) do własnych kompozycji. Kompozycji, które czerpią wiele z tradycji Jag Panzer i Helstar. Długie, rozbudowane numery, pełne zmian tempa, nastroju, obłędnych solówek i fenomenalnych wokaliz. Świeże mięcho, takie lubię.
www.facebook.com/atorturedsoul
Vlad Nowajczyk [8.5]

JAILOR „Stats Of Tragedy”



Brzmi jak: thrash/Death metal
Fajny ten Jailor. Po siedemnastu latach istnienia dochrapali się wreszcie drugiej płyty. Debiutu nie słyszałem, bowiem dekadę temu nie miałem pojęcia o istnieniu tego kwintetu z Kurytyby. Łoją zacnie. Umiejętnie lawirują między thrashem typowo germańskim a innymi jego odmianami (Szwajcaria!). Gdy jednak zahaczą o klimaty Death, już tam pozostają. Późne Death, późne Death, na zmianę z późnym Death. I wtedy mam ich dość, bo późne Death wałkowane jest w thrash i death metalu co najmniej od śmierci Chucka.
www.facebook.com/jailorthrash
Vlad Nowajczyk [7]

PRAIVENT „The Banishment”



Brzmi jak: Mega Enemy
Praivent to solowy projekt multiinstrumentalisty o takiej właśnie ksywie. Kolo grać umie, i to konkretnie. Komponować również. Szkoda, że inspiruje się dwiema ledwie kapelami: Arch Enemy i Megadeth. O ile tych drugich, wiadomo, zaakceptować można, pomysł podążania śladami Szwedów nie wydaje się najlepszy. Tym bardziej, że zrzynki są oczywiste i kłujące w uszy. Cóż, panie Praivent, wypadałoby posłuchać czegoś więcej, bo takich klapek na uszach nosić nie wypada w tym sezonie.
www.facebook.com/praivent
Vlad Nowajczyk [6]