wtorek, 24 listopada 2020

NAPALM STRIKE “Aiming Down The Sights”

 

Brzmi jak: pizza thrash

Debiutancki, i jedyny jak dotąd, pełniak arizońskich thrashers, to dziewięć autorskich strzałów prosto w pysk. Jakby komuś było mało, “Thrashard” z repertuaru DRI na dobicie. Piękne, na pełnym wkurwie połączenie Bay Area Thrashu z crossoverem. Zaskakująco przetworzone, dociążone wpływy Forbidden. Sample z “Full Metal Jacket” i George’a Carlina uzupełniają i urozmaicają ten bardzo udany debiut. Szkoda, że przeszedł bez echa w 2013 roku.

https://www.facebook.com/NapalmStrike

Vlad Nowajczyk [8.5]

 


ORMAGODEN “The Den Of Sin”

 

Brzmi jak: medium-sized-deth

Ten francuski kwartet uczył się grać na starym Megadeth. Słychać to w ich znakomitej technice gry, w pysznych solówkach. Także w wokalach Victora Lachata, który, choć obdarzony nienajgorszymi warunkami, moduluje głos by brzmieć jak Rudy. Kawałki zaś brzmią niczym “So Far, So Good, So What!?” nagrane podczas sesji “Countdown To Extinction”. Absolutnie wszystko siedzi i porywa, ale też stanowi stuprocentową zrzynkę z dokonań Mustaine’a i spółki.

https://www.facebook.com/Ormagodenofficial

Vlad Nowajczyk [6]


HARMONIZE “Warrior In The Night”

 

Brzmi jak: z motyką na słońce

Porywanie się na epickie formy z tak przeciętnym bębniarzem to brawura. Jak uczył kapitan Żbik, brawura to nie odwaga. Grecy ambitnie łączą wpływy Manowar, Candlemass, Hammerfall, Death Angel ze szczyptą Nightfall. Chwilami wychodzi nieźle, ale płyta jako całość nie robi dobrego wrażenia. Zbyt często kawałki płyną donikąd, a słaba perkusja nie wypełnia przestrzeni. Szczególnie słyszalne jest to w balladzie “Angel”. Wymienić pałkera, skrócić i urozmaicić numery i spróbować jeszcze raz. Potencjał jest.

https://www.facebook.com/harmonizeofficialpage

Vlad Nowajczyk [5.5]


BONEYARD “Oathbreaker”

 

Brzmi jak: demo

Pełnoczasowy debiut kanadyjskiego kwartetu posiada wszystkie cechy nie do końca udanej demówki. Płaski dźwięk z syntetycznie brzmiącą perkusją. Niedopracowane kawałki. Niedoszlifowane aranźcje wokalu. Warto zatrzymać się przy tym ostatnim. Pamtera posiada naprawdę konkretne warunki, ale wykorzystuje je w niewielkim stopniu. Wystarczyłby kompetentny inżynier dźwięku, nawet nie producent, który pokierowałby kapelą. Co tu kryć, hard’n’heavy to ostatnio gatunek kwitnący, tu się trzeba wypruć, by się wybić.

https://www.facebook.com/boneyardyeg

Vlad Nowajczyk [5]


piątek, 20 listopada 2020

CENTURION “Centurion”

 

Brzmi jak: cudownie progresywny heavy metal

Już pierwsze takty debiutanckiego długograja Serbów wyrywają z kapci. Dalej jest... tylko lepiej. Wirtuozerskie wokale, takież gitary, a sekcja nie gorsza. Czym byłaby technika bez świetnych kompozycje... a takowe są. Słucham Centuriona raz za razem i ciągle zachwycam się czymś nowym. A to folkowymi wstawkami, innym razem synkopowanym zwolnieniem, zaś absolutnie obłędne wokale zaskakują każdorazowo. Solówki Dorde Lukovicia zupełnie mnie już nie dziwią, poznałem tego chłopaka w 2013 w Zielonej Górze, gdy słuchałem jego gry ze szczęką na podłodze. Tymczasem jego zdolności kompozycyjne przewyższają technikę. Ta płyta trwa 76 minut. Ani sekundy niepotrzebnej, zero nudy. Gdyby ją podzielić na dwa albumy, każdy miałby 10/10. Tropy? Wczesny Helloween, Aria, , Bijelo Dugme, Queen, Jethro Tull. Sztos!

https://www.facebook.com/CenturionOfficial

Vlad Nowajczyk [10]


NAPALM STRIKE “Radioactive Decay”

 

Brzmi jak: pizza thrash jakiego nam trzeba

Kwartet z Arizony powstał dopiero w 2012. Nie dziwota więc, iż mają na koncie ledwie dwa “duże” materiały, przedzielone siedmioletnią przerwą wydawniczą. W 2020 wrócili więc pełni energii i dowalają do pieca, aż miło. Jeśli dawno nie słyszeliście porządnego pizza thrashu, warto zainteresować się Napalm Strike. Słychać DRI (głosy wokalistów przypominają Kurta Brechta i Aladdina, ex-BBB), Municipal Waste, Exodusa i wszystko pomiędzy. Tłuste riffy, tłuste brzmienie, świetne wyczucie melodii. Ciężar, chwytliwość i humor.

https://www.facebook.com/NapalmStrike

Vlad Nowajczyk [8]