czwartek, 19 lutego 2026

AXEL RUDI PELL “ Ghost Town”

 

Steamhammer

Brzmi jak: kontynuacja nowego kierunku

Przed dwoma laty niemiecki wymiatacz zaserwował odświeżenie formuły, którą skutecznie ekspolorował od 1989. Tym razem poszedł jeszcze bardziej w nowym kierunku, zapraszając samego Udo Dirkschneidera jako gościa. Acceptowalnie i gravediggerowo robi się nie tylko w “Breaking Seals”, dużo tu zagrywek ostrzejszych niż uprzednio. Otwierający płytę “Guillotine Walk” to czystej wody hicior! Ocena byłaby wyższa, gdyby nie plastikowa perkusja. Ponownie zgłaszam więc zastrzeżenie. Jeśli Bonny Rondinelli niedomaga, pora znaleźć kogoś młodszego. Zastępowanie żywej gry automatem posysa.

http://www.facebook.com/axelrudipellofficial

Vlad Nowajczyk [8]


TALES OF DESTINY “Ashes Of Destiny”

 

Brzmi jak: heavy/power metal

Kanadyjski metal to fajny metal, wiadomo. Ekipa z Quebecu działa już 31 lat, ale dochrapała się dopiero drugiego albumu. Najwięcej tu starego Blind Guardian, ale jest też Helstar, Iron Maiden, Judas Priest, Helloween i Running Wild. Muzycznie mucha nie siada, zaśpiewane rewelacyjnie i byłyby same ochy i achy gdyby nie forma wydania. Podły, przeskakujący (zbyt lekki!) CDr... Mamy 2026, litości!

https://talesofdestiny.bandcamp.com

Vlad Nowajczyk [7]


wtorek, 17 lutego 2026

OBERON RISING “The Fierce, The Black And The Wicked”

Brzmi jak: epicki heavy/doom

Wprawdzie to tylko cztery kawałki, ale debiutancka EP Włochów trwa aż 26 minut. Składają się na nią epickie, długie kompozycje. Wpływy Black Sabbath (ten pierwszy riff...), Manilla Road, Candlemass, Solstice... Do tego Dark Quarterer i trochę thrashu. Całość ulepiona bardzo solidnie, numery chwytliwe, wciągające. Wykonanie na najwyższym poziomie, takich solóweczek nie powstydziłyby się popularne zespoły.

https://oberonrising.bandcamp.com

Vlad Nowajczyk [8]


PRONG “Live And Uncleansed”

 

Steamhammer

Brzmi jak: Prong na żywo, ale gdzie publika?

W ubiegłym roku nowojorczycy nawiedzili Europę, świętując 30-lecie ich przełomowej płyty “Cleansing”. Nie dziwota zatem, że prawie całą setlistę niniejszej koncertówki stanowią numery z tego krążka. Muza to prosta jak konstrukcja cepa, zagrana więc oczywiście idealnie w punkt, odśpiewana także po kozacku. Tommy Victor to wszak uznana firma także poza macierzystą formacją. Brakuje trochę numerów z wczesnych, mniej wygładzonych, wydawnictwa, ale rocznica jest rocznicą. Czego stanowczo jest za mało? Odgłosów publiczności. Wbrew tytułowi, muza brzmi sterylnie, prosto z konsolety. Nie potrafię wystawić oceny, bowiek w kategorii “płyta koncertowa” właśnie energia fanów ma wielkie znaczenie.

https://www.facebook.com/prongmusic

Vlad Nowajczyk [-]


MINDKILL “Mirror Of The Broken”

 

Brzmi jak: death metal

Nie ma to jak debiutować po 16 latach grania. Niemiecki Mindkill dochrapał się pełniaka, którego warto posłuchać. Nieoczywisty to death metal, bowiem łączący wiele odmian tego gatunku. Mnóstwo oldschoolu (Obituary, wczesny Nightfall), ani trochę mniej Szwecji klasycznej (Unleashed) i melodyjnej (Dark Tranquillity), trochę techniczych wigibasów dla ozdoby i staronowojorskie HC/breakdowny. Jak to się składa w całość? Świetnie. Mają panowie talent do tworzenia zgrabnych kompozycji z wyraźnym motywem przewodnim.

https://www.facebook.com/Mindkill.Band

Vlad Nowajczyk [8.5]


poniedziałek, 16 lutego 2026

EVILDEAD “The Underworld”

 

Steamhammer

Brzmi jak: klasyka thrash metalu

Z tej reedycji cieszyłem się jeszcze bardziej, bowiem brak “The Underworld” stanowił istotną skazę kolekcji mojej. Skazę, którą cudowna ekipa Steamhammera usunęła z początkiem lutego. Tym razem bonusy średnio mi robią, to po prostu numery z koncertówki, którą od dawna posiadam. Trzon płyty stanowi zaś twórcze rozwinięcie debiutu, jest po prostu jeszcze bardziej intensywnie. Thrash najwyższej próby. Słychać wpływy Nasty Savage, co w 1991 stanowiło komercyjne samobójstwo, zaś 35 lat później sprawia, iż banan z twarzy nie schodzi. Gitarowe solo Gene Hoglana? Tu się takowe znajduje. Nie wolno zapominać o znakomitym coverze Scorpions z gościnnym śpiewem Davida Wayne’a (ex-Metal Church). Klasyk, klasyk i jeszcze raz klasyk. Remastering obu dzieł Evildead wykonał sam Bill Metoyer, zatem nie ma mowy o loudness war.

http://www.facebook.com/Evildead.Official

Vlad Nowajczyk [10]