środa, 2 września 2026

MORR “Kości zostały rzucone”

 Brzmi jak: Kat bez Romana

Rzetelny, solidny heavy/thrash z polskimi tekstami, całkiem znośnymi. Gdzie haczyk? Całość brzmi niczym połączenie “Biało-czarnej” i “Popióra”, Lepiej niż Namor, ale wciąż czuję się dziwnie, słuchając “Kości”. Cholera, na całym świecie pełno jest kapel wprost zrzynających z kogoś, biorących na celownik konkretne płyty. Przeszkadza mi to? Wcale. Z Romkiem i jego Katem to jednak insza inszość. Umywam ręce, oceńcie na własną rękę. Sprawdzić warto.  

https://www.facebook.com/morrmetal

Vlad Nowajczyk [-]


THE SCEPTER “Shadows In The Tower”

 No Remorse Records

Brzmi jak: heavy/power metal

Jean-Pierre Abboud nagrywa fantastyczne płyty, po czym znika i objawia się w kolejnej kapeli. Ten scenariusz powtórzył i tu, bo w momencie wydania albumu już go nie było w składzie. No trudno. Pozostał rewelacyjny debiut. Oczywiście musi się kojarzyć z Traveler, bo to podobne granie. Podobne stylistycznie, ale gdy już się wejdzie w szczegóły... The Scepter powala melodiami, żywcem wziętymi od Powerwolf i Alestorm. Różnica jest taka, że popierają to porządną, metalową grą na gitarach. Solidne riffy z łatwością unoszą hymniczne partie. Zero popelniny.

Płyta ma jedną wadę, która zamienia się w zaletę: trwa niecałe pół godziny. Przycisk “repeat” trzeba mieć więc na podorędziu, bo uwolnić się ciężko.

https://www.facebook.com/thesceptermetal

Vlad Nowajczyk [9]


niedziela, 30 sierpnia 2026

SHADOWMARE “Transfiguration”

 Brzmi jak: melodeath

Bardzo solidny melodeath z Portugalii. Zwarte kompozycje, brak pitolenia, od początku do końca wszystko do rzeczy. Udany album, który może być dla kapeli nowym początkiem po odejściu byłego lidera. Choć stylistycznie mamy do czynienia z melodeathem, intensywność muzy kojarzy się z thrashem. Teraz wypadałoby popracować nad kompozycjami. Żadna się nie wyróżnia, choć wszystkie są co najmniej dobre.

https://www.facebook.com/shadowmare2015

Vlad Nowajczyk [7.5]


SWEET “The Answer”

 Metalville

Brzmi jak: sweeter

Dziwne to Sweet. Jakby... słodsze. Nie słychać tu typowych dla nich riffów, są za to patenty zakoszone od konkurencji, i to dosłownie. Kiss, Boston, AC/DC, Whitesnake. Oryginalnie krążek ten wyszedł pod szyldem Andy Scott’s Sweet w 1995. Gitarzysta ewidentnie przeżywał kryzys tożsamości, a towarzyszącym mu muzykom brakowało charyzmy oryginalnej ekipy.

Najgorsze jednak, że ta płyta mi się podoba! Leci sobie wiele razy z rzędu i zupełnie nie mam ochoty wyłączać. Kawał solidnego, totalnie nieoryginalnego, AMERYKAŃSKIEGO rocka ze spiłowanym i polakerowanym pazurem.

https://www.facebook.com/TheSweetOfficial/

Vlad Nowajczyk [7]


HALBERD “Chess With The Reaper”

 

Brzmi jak: zróżnicowany thrash

Drugi album Londyńczyków to pyszny, zróżnicowany thrash o niezwykle wysokim poziomie słuchalności. Dużo tu Bay Area doprawionego Carcass. W ozdobnikach mamy natomiast grind (The Berzerker), NYHC, Gojirę, metalcore i... black metal. Jak to wszystko pięknie siedzi, jakie cudowne melodie w solówkach, wreszcie jak misternie skomponowano poszczególne numery... Nie znacie, bo siedzą gdzieś pod kamieniem, ale poznajcie koniecznie!

https://www.facebook.com/HalberdBandUK

Vlad Nowajczyk [9]


środa, 26 sierpnia 2026

URBAN SPINE “Cruelty By Design”

 

Brzmi jak: thrash/groove

Debiut luksemburskiego kwintetu mocno kojarzy mi się z wczesnymi albumami Horrorscope. Dużo Testamentu, trochę OverKill, śladowe wpływy bardziej melodyjnego thrashowania... Zgrabnie skomponowane, solidnie odegrane. Jak zaśpiewane? No właśnie. Co do wokali, tu mamy bardzo istotną różnicę w stosunku do śląskiej załogi. Nie Chuck Billy, a Phil Anselmo stanowi z pewnością główną inspirację dla Lio Reinhardta. Chwilami Urban Spine brzmi niczym Down bez zamuły, co powinno być dobrą rekomendacją.

https://www.facebook.com/urbanspineband

Vlad Nowajczyk [8]


NIGHT LASER “Rats In The Cradle”

 Steamhammer

Brzmi jak: glam z jajami

Nie słucham takiej muzy zbyt często, ale Night Laser potrafili mnie już zaintresować. Nie zdziwił mnie więc wysoki poziom niniejszego albumu. Połączenie Guns’n’Roses, wczesnego Def Leppard, Aerosmith i korzennego blues/rocka miało pełne prawo im się udać. Wróżę tej formacji sukces, albowiem uderzając do całkiem szerokiej publiki, czynią to z dużymi, włochatymi jajami i bez popeliny.

https://www.facebook.com/nightlaserofficial

Vlad Nowajczyk [8]


WIZARDS OF HAZARDS “Point Of No Return”

 Inverse Records

Brzmi jak: progresywny heavy/doom

Już poprzedni album tej fińskiej załogi robił wrażenie, ale teraz to już przesadzili. Dotychczasowa lista wpływów uzupełniona została o Rainbow, Blind Guardian i progrock z lat 70-tych. Całe mnóstwo progrocka. Efektem jest krążek jeszcze bardziej zróżnicowany od poprzedniego, zarazem pełen nośnych melodii i hiciorów, spośród których najciekawszy wydaje się “Whatever Lies Behind”.

Pierwszy odsłuch zadziwia, “Point” brzmi bowiem, niczym zaginione arcydzieło z epoki. Poziom miodności 666/10. Tylko nawiązania do “Sabbath Bloody Sabbath” nieco zbyt czytelne, za co odejmuję pół punktu.

https://www.facebook.com/Wizards-of-Hazards

Vlad Nowajczyk [9.5]


poniedziałek, 24 sierpnia 2026

FLIGHT OF ODIN “I Travelled The Crooked Path”

 Brzmi jak: progresywny doom/rock

Ale że tak druga dycha z rzędu? Nic nie poradzę, Flight Of Odin chwycił mnie już trzy tygodnie temu i nie chce puścić. Każdy kolejny odsłuch potwierdza wcześniejsze odczucia: ten niepozorny, wydany własnym sumptem krążek wymiata! Waszyngtoński kwartet łączy wczesne (jedyne słuszne) The 3rd And The Mortal z progrockiem (Pink Floyd), Doorsami i odrobiną Toola, doprawiając to bluesrockiem. Piękny głos pani Xyry, piękne melodie, piękne ciężkie riffy. Zgadza się wszystko, oprócz jakości nośnika. Powariowali ludzie z tymi CDRami.

https://www.facebook.com/flightofodin

Vlad Nowajczyk [10]


CRYPTED ROOTS “Oath Of The Ancient Ones”

 

Brzmi jak: Nevermore w domu

Berzan Önen, zapamiętacie? Przyznaję, mam z tym problem. Ale zapamiętać trzeba, bowiem ten Turek o posturze hybrydy Hagrida i Bogusza Bilewskiego, głos ma jak dzwon. Nie dziwi zupełnie, że dostał robotę marzeń w Nevermore.

Po obsłuchaniu najnowszego dzieła jego, dotąd, macierzystej kapeli wciąż zbieram szczękę z podłogi. Nigdy nie słyszałem tak perfekcyjnego grania „pod Nevermore”, solidnie doprawionego tym, co było najlepsze w Iced Earth. Kompozycje na poziomie największych hitów tuzów z Seattle, zarazem pozbawione groove-mielizn ze środkowego okresu twórczości. Cudownie niepokojąca okładka. Niestety brak tekstów, a sama płyta to CDR… Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś to wyda z RIGCZ-em. I że nowy album Nevermore nie będzie gorszy, bo trochę byłby to obciach. Berzan, jak Ty mi zaimponowałeś!

https://www.facebook.com/profile.php?id=61564621746951

Vlad Nowajczyk [10]