sobota, 25 lutego 2017

NUCLEAR HOLOCAUST „Overkill Commando”



Selfmadegod Records
Brzmi jak: crossover grind
Miał być postęp i jest. Świdniczanie napierdalają wysokoenergetyczną mieszankę punkrocka, thrashu i grinda z niewielkim dodatkiem death metalu. Wyobraźcie sobie materiał Terrorizer grany przez muzyków Black Flag, a następnie numery te łojone przez Nuclear Assault. Pomieszanie z poplątaniem? Skądże, spójne i bezlitosne! Niemożliwie krótkie także – 20 kawałków w 27:25. Dzięki temu można tej płyty słuchać w nieskończoność, nigdy się nie nudzi.
www.facebook.com/nuclearmetalpunks
Vlad Nowajczyk [8]

piątek, 24 lutego 2017

HILLBILLY SLAUGHTER



Witches Brew
Brzmi jak: crossover/thrash/death/crust
Krótki, dwudziestopięciominutowy split dwóch greckich kapel. Hillbilly Revenge to szybki, wesoły pizza/zombie/piwko crossover thrash z korzeniami w Bay Area i DRI. Human Slaughter, choć też szybcy, grają i śpiewają nieco mroczniej. Wokalnie Max Cavalera z czasów, gdy używał jeszcze mydła i grzebienia. Muzycznie crust as fuck. Wszystko byłoby bdb, ale koniec następuje, gdy obie ekipy jeszcze nie zdążyły się rozkręcić.Warto dodać, że wydanie wypasione: każdy z zespołów ma osobną książeczkę.
www.facebook.com/hillbillyrevenge
Vlad Nowajczyk [6]

czwartek, 23 lutego 2017

MOSH-PIT JUSTICE „Stop Believing Lies”



Witches Brew
Brzmi jak: Burgas Area Thrash
Bułgarskie trio regularnie, co dwa lata, wypluwa nowe krążki. O ile „dwójka” była małym rozczarowaniem, tym razem nie tylko nadrobili straty. „Stop Believing Lies” stanowi potężny skok naprzód. Oczywiście, obranej stylistyki nie zmieniają. Wciąż łoją mieszankę wpływów Bay Area z cięższymi i mniej oczywistymi ekipami (Hirax, Dark Angel). Tym razem czynią to najlepiej w karierze. Ba, ten krążek zmiata trzy ostatnie albumy Forbidden! Uczeń przerósł mistrza. MPJ brzmią ciężko, dość nowocześnie, nie zatracając przy tym power/thrashowego charakteru. Dopracowane, wymiatające kompozycje, imponujące wokala i sola oraz duch Bay Area. Tak trzymać.
www.mosh-pitjustice.bandcamp.com
Vlad Nowajczyk [9]

środa, 22 lutego 2017

NADIMAC „Manifest Protiv Sudbine”



Witches Brew
Brzmi jak: ultraszybki crossover/thrash
Poprzedni album belgradzkiego kwartetu wysoko ustawił poprzeczkę. W ich stylistyce niewiele da się już poprawić. Takim elementem były partie solowe, które tym razem zaskakują nie tyle techniką (to już mieli), co pomysłowością. Aranżacje kawałków są jeszcze ciekawsze, niż wcześniej. Serbowie poszli o kolejny kroczek naprzód i żałować wypada jedynie, że wciąż nie odwiedzili Polski. Czekam od ośmiu lat, czyli od demówki.
www.nadimac.bandcamp.com
Vlad Nowajczyk [8.5]

SPANISH STEEL ATTACK VOL.2



Thundersteel Records
Brzmi jak: zacna kompilacja hiszpańskich (i nie tylko) nadziei
Pierwsza edycja tej składanki nie powalała, więc nie spodziewałem się wiele. Otwierający płytę kawałek weteranów Bronce skłania do ziewania, ale już Ariete zmusza do banią machania. Ich judasowski heavy chwyta od razu. Speedowy Redshark ciśnie jeszcze lepiej. Niefunkcjonujący niestety, argentyński Falcon również niszczy, ze szczególnym uwzględnieniem ich byłego wokalisty. Street Lethal nieco wolniejsze i nieco słabsze, ale nie cienkie. Tradycyjny heavy w wykonaniu chilijskiego Asedio to kolejny cios. Head Hunters zapatrzeni są we wczesne Megadeth i Whiplash, to pierwsza thrashowa ekipa, ale nie ostatnia na tej płycie. Szkoda, że jakość nagrania blekowa. Mortal Whisper, kolejna załoga z Chile, znów pyszny speed metal. Evil Killer czyli hiszpańska odpowiedź na Xentrix i Satan, nie zawodzą. Jawbreaker, pomimo brzmienia, również porywa. Injector łoi pyszny, zróżnicowany thrash. Meksykański Victime z kolei to zajebisty heavy/speed. Extermination – kolejny thrashowy wykurw z Barcelony. Heavy Chains – kostarykański rarytas dla fanów Metal Church i Iced Earth. Töxik Waltz niedawno recenzowałem, najlepszy thrash na tej kompilacji. Na koniec Metaltex z Brazylii, epicki true metal.
Druga część Spanish Steel Attack okazała się znacznie lepsza od poprzedniczki, pokazując bardziej zróżnicowane i zwyczajnie ciekawsze oblicze hiszpańskojęzycznej sceny metalowej.
Vlad Nowajczyk [-]

wtorek, 21 lutego 2017

MENTAL DISEASE „Non Serviam”



Brzmi jak: progresywny thrash
Obrodziło latoś progresywnym thrashem. Większość to co najmniej solidne pozycje, a ekipa z połabskiego Chemnitz – górne stany tychże. Pomysłowa ekipa. Łącząc wpływy Kreatora, Megadeth, Death, Lamb Of God, At The Gates i… Alcest, stworzyli zróżnicowany, ale nieodmiennie kopiący w ryj materiał. Krzywiłem się na tego Alcesta, wszak nie jest prawdziwy bez bułeczek czekoladowych. Niepotrzebnie, zamiast Francuzików można by tu wpisać dowolną klimatyczną (i mniej pretensjonalną) nazwę i byłby git. Byłby? Jest! Ileż tu się dzieje, a jak pięknie wszystko poklejone! Kompozycje miodzio, agresja,  melodia i technika na miejscu. Cała czwórka śpiewa, każdy inaczej, a najbardziej oryginalne wokalizy są autorstwa basistki Elly. Gdyby (nie)zapomniane Depressive Age tworzyło dziś, miałoby za sobą bardzo fajną scenę.
Tytuł sugeruje niechętny stosunek MD do religii i zaiste tak jest. Estetyka wydania krążka zaś niethrashowa do tego stopnia, że zastanawiałem się, po cholerę ktoś mi bleki przysyła.
www.facebook.com/mentaldiseasemetal
Vlad Nowajczyk [8.5]