wtorek, 17 lipca 2018

ROYAL ORPHAN „Royal Orphan”


Brzmi jak: progresywny heavy metal
Choć to zaledwie duet, dwoją się i troją. Tworzą te bogate struktury instrumentalne, te aranżacyjne perełki, by zbliżyć się do dawnych mistrzów z Queensryche i Crimson Glory. Wykon, pomysły, wszystko na najwyższym poziomie. Kawałki zaś plączą się nieco, bo układanie tak złożonych puzzli we dwóch stanowi karkołomne zadanie.
www.facebook.com/royalorphanmetal
Vlad Nowajczyk [6.5]

DYNAMITE „Big Bang”


NCB
Brzmi jak: AC/DC
Cóż można napisać o kapeli, która brzmi dokładnie jak AC/DC? Że brzmią jak AC/DC? Że ich kawałki wydają się napisane przez gitarzystów-braci, a wokalista udaje Bona Scotta? Toć to wszystko truizmy. Takie, jak i sama muza. Słucha się jej jednak znacznie lepiej, niż pisze niniejszą recenzję. Nie znajdziecie tu nic oryginalnego. Nic, czego wcześniej nie nagrali Australijczycy. Cóż, być może Szwedzi liczą na miejsce w kolejce po zakończeniu działalności Mistrzów. Przed nimi stoją Rose Tattoo, naczekali się wiele lat, więc z pewnością nie wpuszczą .
www.facebook.com/dynamitesweden
Vlad Nowajczyk [6]

AMORPHIA „Arms To Death”


Brzmi jak: oldschool thrash
Indyjskie trio baaaardzo jara się Slayerem. Klasycznym, do 1990. Mnóstwo tu patentów, przywodzących na myśl najlepsze dzieła Zabójcy. Nie samym Slayerem człowiek żyje, więc fani Demolition Hammer i Coronera też powinni być zadowoleni. Płyta wchodzi gładko, bo i wzorce przednie i zespół sprawny. Oby następnym razem było bardziej „po swojemu”.
www.facebook.com/amorphiathrash
Vlad Nowajczyk [7.5]

SWINE OF DISSENT „Swine Of Dissent”


Brzmi jak: metalcore
Metalcore i 8 punktów? Ocipiał? A jednak. Bo niedzisiejszy, tylko taki z przełomu lat 80/90-tych. Skojarzenia dalekie z „Near Death Experience” Cro-Mags słuszne. Podstawę stanowią thrashowe riffy, do tego chórki to z Exodusa, to z Vio-lence… Najciekawszy jest kontrast między precyzyjną, miażdżącą banie robotą instrumentalistów a punkowymi wokalami Milesa Collinsa. Leewayem jedzie, ale i Shelterem. Niedociąga z premedytacją. I jakże kurewsko dobrze to wszystko brzmi. Bo siłą SOD (ależ im ładny skrótowiec wyszedł!) są znakomite kawałki.
www.facebook.com/swineofdissent
Vlad Nowajczyk [8.5]

EVILIZERS “Center Of The Grave”


MASD Records
Brzmi jak: ciekawy misz-masz
Włoscy Evilizers zaczynali jako coverband Judasów. Nie dziwota więc, że wpływy Angoli wychwytuje się natychmiast. Zaskakuje dalsza część palety, bowiem Aerosmith, Testament i Candlemass rzadko pojawiają się w tym samym zdaniu. Na tej samej płycie zaś niespodziankę stanowią.  Słucha się naprawdę nieźle, choć czekają Evilizers prace nad spójnością kawałków.
www.facebook.com/evilizers
Vlad Nowajczyk [7]

TOXIK SHOKK “Story Of Our Life”


Brzmi jak: speed/thrash/punk
Jaaaaaaaka jaaaaaazda!!! Kwartet z Mannheim łoi muzę wymykającą się jednoznacznym określeniom. No, może poza określeniem „zajebiste”. Dużo tu crossover ze Wschodniego Wybrzeża, Kreatora, Carcass i… mnóstwo Social Distortion. Tytułowy  numer wydawał mi się początkowo coverem, tak bardzo rock’n’rollowe wibracje w nim rozbrzmiewają. Fantastycznie odegrana i z jajem zrobiona muza, okraszona genialnymi wokalizami. Zottel darł się kiedyś w Hatchery, tam jednak nie był tak wszechstronny. Wraz z gitarowym Matze Ru uczynili nie jeden, a 666 kroków naprzód. Bonusowe kawałki z dema robią straszliwą robotę. Macham więc sobie banią i czekam na koncert TS w Polsce albo bliskiej okolicy.
www.facebook.com/toxikshokk
Vlad Nowajczyk [10]