sobota, 25 marca 2017

SABOTER „Mankind Is Damned”



Witches Brew
Brzmi jak: błyskotliwy heavy/power
Jeżu, jakie to jest dobre. Grecki Saboter wyciągnął wnioski i na pełnoczasowym debiucie nie zrzyna już z Sanctuary. Ba, nawet wpływy bogów z Seattle nie są tu przesadnie słyszalne. Jakie inspiracje dominują więc? Najklasyczniejsze, przy czym inspiracjami pozostają. Nie znajdziecie tu chamskich zrzynek. Omen, Judas Priest, Jag Panzer, odrobina wczesnego Iced Earth. Jak to siedzi! Ateńczykom udało się zebrać te wpływy do kupy i stworzyć dzieło kompletne. Oczywiście, przydałoby się trochę pogalopować, ale przy takich kompozycjach średnie tempa wystarczą. Riffy! Wokale! Solówki!!! Arrrgh! Jaram się jak odnawialne drewno w kominku.
www.facebook.com/sabotergr
Vlad Nowajczyk [9]

STEELBALLS „Steelballs”



Witches Brew
Brzmi jak: wczesny Helloween
Króciutka EPka, po brzegi wypchana zajebistością. Cóż z tego, zajebistość to niemiecka, nie zaś argentyńska. Kwintet z Buenos Aires zrzyna po całości z debiutanckiego mini Helloween. Do tego stopnia, że nawet „Starlight” tu się znalazł. Technika na miejscu, inaczej nie daliby rady zagrać jak ich Mistrzowie. Oby na pełnym krążku dodali coś od siebie…
www.facebook.com/steelballs-...
Vlad Nowajczyk [5.5]

piątek, 24 marca 2017

ORACLESWORD „Oraclesword”



Brzmi jak: gówno
Kiedy zespół istnieje od 2004 roku i ma 17 lajków na fejsie, to wiedz że coś się dzieje. Gdy zespół składa się z jednego gościa, bo reszta zwiała przed laty, niech się zapali lampka alarmowa. Gdy okazuje się, że zamiast obiecanego heavy/doom otrzymujesz gówno, za późno na ucieczkę. Trzeba wysłuchać do końca. Oby nie własnego. Niejaki Derek Shaver nie umie grać ani śpiewać. Nic dziwnego, że chwycił za mikrofon i gitarę, bębny programując w wersji „demo” na tanim syntezatorze. Trzydziestosiedmiominutowa mieszanka wszystkiego, co najgorsze w shoegaze i gotyckim rocku spodobałaby się zapewne, po lokalizacji tekstów i pyttenizacji brzmienia, fanom hipster bleka. Nikomu więcej nie polecam.
www.facebook.com/oraclesword
Vlad Nowajczyk [0]

AXE CRAZY „Ride On The Night”



No Remorse Records
Brzmi jak: klasyczny heavy metal
Po EPce nadszedł czas na pełną płytę. W dodatku wydaną przez szacowną No Remorse. Lędzińscy heavymetalowcy stylu nie zmienili. Wciąż jest to granie pod szybsze ekipy NWOBHM z odrobiną wpływów Helloween i pudli.  Sprawne kompozycje, wyśmienite pojedynki gitarowe, potężna sekcja i niesamowity wokal Michał Skotnickiego. Przy tym ostatnim warto się zatrzymać, bo nie jestem w stanie podać jednego, konkretnego nazwiska gwiazdy sprzed lat, z którą się kojarzy. W epoce, gdy zaśpiewano już wszystko, na wszystkie sposoby, taki głos to złoto!
www.facebook.com/axecrazyband
Vlad Nowajczyk [8]

THRASH BOMBZ „Master Of The Dead”



Iron Shield Records
Brzmi jak: solidny, zróżnicowany thrash starej szkoły
Ale to jest dobre! Włoski kwartet wygląda jak kapela punkowa. Nazwa i okładka sugerują wiochę. Tymczasem na swej drugiej płycie wymiatają. Ich muza to mieszanka wpływów Nasty Savage, Exodusa, Destruction, Morbid Saint, DRI, wczesnej Metalliki i Testamentu. W głosie nowego-starego wokalisty Stormera można zaś usłyszeć inspiracje Nasty Ronniem, Schmierem, Johnem Kevillem (Warbringer) i… młodym Romanem Kostrzewskim. Mieszanka intrygująca, nie dam przy tym głowy, że wychwyciłem wszystko. „Master Of The Dead” za każdym odsłuchem wchodzi inaczej. Mnóstwo tu smaczków. Kawałki zacne, a solówki wręcz zajebiste. Że niespodzianka? Już debiut był spoko.
www.facebook.com/thrasbombzofficial
Vlad Nowajczyk [8.5]

środa, 22 marca 2017

SATAN WORSHIP „I’m The Devil”



Iron Shield Records
Brzmi jak: gówno
Niejaki Leatherface, basista brazylijskiego Sodomizer, postanowił chwycić za gitarę i założyć własną kapelę. Popełnił tym samym dwa poważne błędy. Umiejętności mu brak, a jego Satan Worship to soniczny kał. Wokal – dno, gitara – dno, bębny – dno. Czyli typowy blektrasz. Taki najbardziej typowy, gdzie stylistyka nie jest wynikiem wyboru, lecz chujowości. Jedynym fajnym momentem jest wejście basu w „Zombie Overkill”. Fajnym, bo napisanym przez Toma Angelrippera i zatytułowanym „Ausgebombt”. W ramach zadośćuczynienia już za moment pojawia się mroczne interludium na klawiszach, do których Leatherface ma talent równie wybitny, jak do gity. Proszę, zakopcie to gdzieś głęboko.
www.facebook.com/satanworshipofficial
Vlad Nowajczyk [2]