czwartek, 24 września 2020

COMANIAC “Holodox”

 

Metalworld

Brzmi jak: techniczny/progresywny thrash

Największa nadzieja szwajcarskiej sceny nie zawodzi. Warto było czekać trzy lata na ich decydujący, trzeci album. Co zawiera? Potężną dawkę technicznego, progresywnego thrashu. Dzieje się tu tak dużo, że spokojnie można by obdzielić kilka innych albumów fantastycznymi pomysłami. Dzięki takim albumom słychać, że gatunek wciąż się rozwija. Nie będę już wymieniać inspiracji Comaniaka, znajdziecie je w recenzjach poprzednich płyt. Tym razem rytmy jeszcze bardziej połamane, a zarazem wszystko płynie. Wokale agresywniejsze, a lepiej zaaranżowane. Tylko jedno mam zastrzeżenie – zawodzenie w ostatnim kawałku było zupełnie niepotrzebne. Dlatego nie ma maxa, choć bardzo do niego blisko.

https://www.facebook.com/ComaniacOfficial

Vlad Nowajczyk [9]


GORDOM “Colapso Global”

 

Brzmi jak: crossoverowy nakurw

Już sama nazwa tej chilijskiej kapeli sugeruje konotacje z Ratos De Porao. Nie dziwi więc, że Gordom wyciągnęli od Brazylijczyków samą esencję ich grania: potężny wkurw. To crossover, który nie bawi się w punkowe delikatności, napierdala z energią grindcore’a. Nasuwają się pewne skojarzenia z wczesnym Terrordome, ale więcej tu Napalm Death. Totalny banger!

https://www.facebook.com/GordomCrossover

Vlad Nowajczyk [8]


poniedziałek, 21 września 2020

ATTAXE “20 Years The Hard Way”

 

Pure Steel Records

Brzmi jak: heavy metal

“Zaledwie” kompilacja, w dodatku reedycja po 14 latach. A jednak to 54 minuty spójnego, znakomitego heavy metalu. Nagranego na przestrzeni dwóch dekad, podczas których Attaxe nie osiągnęli zbyt wielu sukcesów. W obecnych czasach nie jest jeszcze na to za późno, tym bardziej że wokalista Juan Ricardo to człowiek bardzo aktywny na scenie. Żaden, powtarzam, żaden z jego bardziej znanych projektów nie zbliżył się poziomem do Attaxe. Wpływy? Angel Witch, Iron Maiden, Agent Steel, wczesny OverKill, Judas Priest, Jag Panzer. Fantastyczne melodie i aranżacje, zgrabne kawałki. Metal wysokiej próby.  

https://www.facebook.com/Attaxelovers

Vlad Nowajczyk [-]


EVILDEAD “United State$ Of Anarchy”

 

Steamhammer / SPV

Brzmi jak: thrash prosto w twarz!

Evildead, choć działał oryginalnie przez niemal dekadę, pozostaje tym mało znanym zespołem byłego gitarzysty Agent Steel. Juana Garcii mianowicie, który to od lat siedmiu napierdala w Body Count. Czy ktoś czekał na powrót Evildead, kapeli nieco spóźnionej na thrashowy pociąg? Po usłyszeniu “USOA” można się spodziewać zaskakująco dużo odpowiedzi twierdzących. Takie powroty po prostu mają sens. Nawiązać do wcześniejszych płyt, ale zrobić to lepiej niż kiedyś. Nie będę ukrywać, wokale Phila Floresa bardzo mocno kojarzą się z rapowaniem Ice-T i nie jest to zarzut. Są piekielnie intensywne. Riffowo kłaniają się Slayer, Exodus (“No Difference”) i... stary Samael (w “A.O.P. / War Dance”). Siłą Evildead są znakomite, przebojowe i ciężkie kawałki. Świetnie zaaranżowane, bez mielizn. Tekstowo obrywa się wszystkim (“Word Of God”) i każdemu po trochu. Intro w stylistyce lounge? Check. Tego chyba jeszcze na serio w thrash metalu nie było. Doskonała produkcja (Bill Metoyer!) i najlepsza okładka Repki od lat dopełniają obrazu niespodzianki roku.

https://www.facebook.com/Evildead.Official

Vlad Nowajczyk [10]


niedziela, 20 września 2020

MAD BUTCHER “For Adults Only”

 

StormSpell Records

Brzmi jak: hard’n’heavy

Jeśli okładkę tej płyty skojarzysz z Destruction, będzie to właściwy trop. Giganci niemieckiego thrashu, jak można przeczytać w książeczce, mocno zainspirowali się nazwą lokalnej kapeli z Essen. Ci zaś umieścili na okładkach swych płyt rzeźnika, żywcem wyjętego konkurencji. Dziś nikogo już nic nie zdziwi. No, chyba że brzmienie tej płyty. Istny koszmar. Oryginalne taśmy zaginęły bowiem w 1988 i remaster zrobiony był z kasetowej przegrywki. Takie happy-endy, jak w przypadku australijskiego Addictive, nie zdarzają się często. Zaginione taśmy są zaginione i trzeba kombinować.Cóż więc mają do zaoferowania Szaleni Rzeźnicy w 2020 roku? Bardzo korzenny hard’n’heavy. Mieszankę wpływów wczesnych Running Wild i Saxon z AC/DC. Pobrzmiewają echa... “Cold Lake” Celtic Frost, a może to moje przewrażliwienie. Dla maniaków.

https://www.facebook.com/harry.elbracht

Vlad Nowajczyk [7]


POTENTIAL THREAT S.F. “Threat To Society”

 

Brzmi jak: Bay Area Thrash

Ekipa braci Noble wraca z trzecim albumem. Nagrany po sześcioletniej ciszy “Threat To Society” stanowi logiczną kontynuację dotychczasowej stylistyki grupy. Stylistyki opartej na kompilowaniu wpływów Wielkich i Nieco Mniejszych. Mamy więc tu patenty Testamentu, Iron Maiden. Megadeth, Metalliki, Sacred Reich, Xentrix oraz, oczywiście, Death Angel. Oczywiście, bo Damien Sisson jest basistą w obu zespołach. Oprócz średnio-szybkich bangerów pojawiają się power-ballady. Słucha się nieźle, choć poprzedni album uważam za lepszy. Zbyt wiele tu kalkowania, za mało przetwarzania. Tym niemniej, dla fanów wszystkiego co thrashowe, oba (tu: własnym sumptem) wydania “TTS” stanowią obiekty kolekcjonerskie.

https://www.facebook.com/potentialthreatsfofficial

Vlad Nowajczyk [7]