wtorek, 20 sierpnia 2019

SACRILEGE “The Court Of The Insane”


Pure Steel Records
Brzmi jak: nieoczywisty heavy/doom metal
Stańczyk i Rejtan na okładce angielskiej kapeli? Czy to sposób na karierę typu Sabaton? Nie z taką muzą, tu remizy brak. Klasyczny heavy/doom, bardzo candlemassowy, miesza się płynnie z post-punkiem. Klawiszowe tła tworzą pewien dysonans, do momentu wejścia motywu z “Nocnego Kowboja”, później stają się bardziej uporządkowane. Nie spodziewałem się takiego strzału ze strony niedobitków późnego NWOBHM, którzy debiutowali dopiero po reaktywacji. Kawał płyciwa.
Vlad Nowajczyk [8.5]

BODY STACKER “Drinking Songs For The End Of The World”


Brzmi jak: crossover/thrash
Szybki, agresywny crossover, zahaczający chwilami o stary death metal. DRI na spidzie, do tego z talentem do przebojowych refrenów. Warto obserwować, bo już tu naparzają, nie biorąc jeńców. Poziom wczesnego Municipal Waste!
Vlad Nowajczyk [8]

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

CAI CAI VILÚ “Circle Of Fire”


Brzmi jak: chilijski speed/thrash metal
Ależ ciekawą mieszankę podaje Cai Cai Vilú! Muzycznie kłaniają się wczesne Angel Dust i Risk, ale i Destruction. Wokalnie zaś jest różnie i różniście. Od czystego głosu, przez ostry wrzask, po wpływy blackowych turpistów z Evol. Pół godziny intrygującej, wciągającej muzy.
Vlad Nowajczyk [8]

ARCANE TYRANT “War At The Edge Of Time”


Brzmi jak: epicki heavy/power metal
Debiutanci z kanadyjskiego Edmonton (pamiętacie Wayne’a Gretzkiego?) proponują wymieszanie europejskich i amerykańskich składników. Manilla Road, Cirith Ungol, wczesne Iced Earth, z nowszych Eternal Champion, z naszej strony Sadzawki zaś wczesny Blind Guardian. Efekt? Znakomity! Dziewięć zróżnicowanych, świetnie skrojonych kawałków.
Vlad Nowajczyk [8.5]

niedziela, 18 sierpnia 2019

RISE “Derange”


Rock-CD Records
Brzmi jak: ciekawy heavy/thrash
Debiutancki album podmadryckiego kwartetu przynosi dokładnie to, czego brakuje Kowbojowi Luczykowi i jego Randomom. Pełen jest niewymuszonych melodii, a kawałki skomponowano według zasad rock’n’rollowego rzemiosła, nie zaś w celu zaspokojenia ambicji lidera. Ugh. Wyszedł Hiszpanom miks Rage i Paradox, ze wskazaniem na tych drugich. Obyło się przy tym bez zrzynek i nadęcia. Ot, gromadka młodziaków hałasująca w garażu, która przeniosła swą energię i spontan do profesjonalnego studia.
Vlad Nowajczyk [8]

KAT “Without Looking Back”


Pure Steel Records
Brzmi jak: kloc
Nie ma Kata bez Romana. Udający go koleś o dźwięcznej xywie Qbek miota się między naśladowaniem żywej legendy (co wychodzi pokracznie z racji znacznie większych możliwości głosowych Qbka) a chęcią zafiukania na harmonijce ustnej. Tak, to słychać, panie Piotrze. Słychać też, że muzyka na “Without Looking Back” powstała według schematu “bądźmy jak Accept i Rage”. Bardzo mi przykro, podobne brzmienie to nie wszystko. Obie ww. formacje zasłynęły fantastycznymi, hymnowymi hiciorami. Na tym zaś, godzinnym, krążku, brakuje jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Jakiegoś frapującego momentu, których wszak w dyskografiach A i R mnóstwo. Słuchając “WTL” najzwyczajniej w świecie się męczyłem, tęsknym wzrokiem patrząc na inne płyty z Pure Steel. Z taką formą artystyczną proponuję pójść w blekopolo. Wymagania znacznie niższe a poklask pewny.
Vlad Nowajczyk [3]