środa, 14 października 2026

SILVERTOMB “The Interpretation Of Nightmares”

 Steamhammer

Brzmi jak: doom/heavy/rock

W składzie połowa Type O Negative, więc nie mogło być źle. Wprawdzie chodzi o tę niekomponującą wówczas połowę, ale to zdolne chłopaki. Słychać tu Type’ów i Danzig, oczywiście, a także Black Sabbath, The Beatles i T.Rex. Zgrabnie skomponowana muza, wyraźnie Johnny i Kenny złapali wreszcie wenę, półtorej dekady po śmierci Petera. Mrocznie przebojowa płyta okazuje się zaskakująco krótka,  co zachęca do wielokrotnego odsłuchu.

https://www.facebook.com/silvertombmusic

Vlad Nowajczyk [8.5]


SINNERS REALM “The Flames Of Hell”

 Brzmi jak: pokraczny brudnopis

Wygrzebałem ten álbum ze starego pudła, spodziewając się (po okładce) miodnego doomu. Otóż nie. Sęk w tym, że zespół nigdy nie istniał, całość jest autorstwa jednego człowieka. Śpiewającego (średnio, ale znośnie) gitarzysty Randy Blossoma. Bębny i bas zaprogramował na komputerku i słychać to. Bardzo. Gitary też brzmią syntetycznie, aczkolwiek wydają się zagrane na żywo.

Chwilami (i są to chwile najlepsze) pojawiają się klimaty jakby zdoomionego King Diamond, ale już za moment wjeżdża hetfieldowanie i plastik, a słuchacz przypomina sobie, że obcuje z czymś w rodzaju pokracznego, muzycznego brudnopisu.

Po wielu latach autor “The Flames Of Hell” uraczył kilkunastu subskrybentów swego facebooka interesującym wpisem, który polecam jako puentę.

https://www.facebook.com/sinnersrealm1

Vlad Nowajczyk [3]


MEGAHERTZ “Vörös hegedű”

 Brzmi jak: techniczny thrash z antywokalem

Nagrania drugiej płyty węgierskich thrashers przypadły akurat na czas problemów personalnych. Ubył wokalista, więc za odgłosy paszczowo wziął się gitarzysta i líder Zoltan Tuskan. Szczerze? Należało poczekać. Chwilę później znaleźli wszak nowego frontmana na koncerty. Szczekanie/pohukiwanie Zoltana psuje odbiór muzy. Do technicznego thrashu w stylu Coroner coś takiego zupełnie nie przystaje. Przypomina mi się polski Grin, cierpiący na podobną przypadłość. Muza świetna, wokal koszmarny.

https://www.facebook.com/megahertz.zkr

Vlad Nowajczyk [6]


GRAVETY “Of Cults And Chaos”

 Barhill Records

Brzmi jak: epicki heavy/doom

Jeśli zaczyna się jak “Sign Of The Cross” Iron Maiden, można spodziewać się zwykłych, chamskich zrzynek. Nie w tym przypadku. Po niefortunnym intrze niemiecki zespół sięga do skarbnicy epickiego doomu. Choć wpływy (wpływy, już nie zrzynki!) najmroczniejszego albumu Angoli przewijają się tu i ówdzie, obajawia się Gravety jako apologeci Solitude Aeturnus i Candlemass. Mieszanka zacna i bardzo strawna, pomimo oczywistego ciężaru.

https://www.facebook.com/gravety

Vlad Nowajczyk [8]


środa, 23 września 2026

KOMUTATOR “We Don’t Owe You Anything”

 Via Nocturna

Brzmi jak: nowoczesny thrash

Przyznaję, straciłem kontakt z ozimecką ekipą krótko po pierwszej demówce. Minęło od tego czasu lat osiemnaście i właśnie wjechał na chatę ich nowy, drugi pełny krążek. Pierwszego, z 2013, nie słyszałem, zresztą rozpadli się niedługo po wydaniu.

Nowoczesny thrash? Jeszcze parę lat temu oznaczało to bezpłciowe zrzynki z The Haunted i At The Gates. Dziś określenie owo utraciło pejoratywny charakter. W wykonaniu Komutator zyskało wydźwięk jednoznacznie pozytywny. Mamy tu miks thrashu amerykańskiego, ze szczególnym uwzględnieniem Testament i Heathen, melodeathu oraz gojirowania (tak naprawdę coronerowania AD93, o czym świat sobie dopiero przypomina). Bardzo dobre kompozycyjnie i wykonawczo, takie powroty to ja rozumiem!

http://www.facebook.com/komutator

Vlad Nowajczyk [8]


GAUNTLET RULE “After The Kill”

 Fighter Records

Brzmi jak: naprawdę ciężki heavy metal

Co wyjdzie, gdy zbierzesz w jednej salce kilku Szwedów? Przebojowa muza, wiadomo. A co, gdy część z nich będzie zwolennikami muzycznej ekstremy? Ha, nadal wyjdzie przebojowa muza, nieco cięższa niż większość gatunku. Konkrtenie zaś, konglomerat wpływów Helloween. Iron Maiden z Blaze’m, Running Wild, Grave Digger, Omen, Jag Panzer z okazjonalnymi growlami. Bardzo dobry, zaskakujący miejscami album doświadczonych muzyków.

https://www.facebook.com/GauntletRule

Vlad Nowajczyk [9]


CLIMACTIC “The Crucible Beckons”

 Cardinal Sin Records

Brzmi jak: death/thrash melotechniczny

Pierwszy, po czternastoletniej przerwie, pełnoczasowy album Amerykanów to kawał krwistego, dobrze przyprawionego mięcha. Określenie death/thrash okazuje się nadzwyczaj pojemne. W tym przypadku oznacza połączenie wpływów śmierć metalu z Florydy (Morbid Angel) i Szwecji (At The Gates) z technicznymi wygibasami i jazzowymi interludiami Atheist i melodyjną motoryką Bay Area thrashu. Świetnie się słucha, bania sama lata.

http://www.facebook.com/climacticmetal

Vlad Nowajczyk [8.5]


MONTEITH “Panther Rock”

 Brzmi jak: hard’n’heavy

Doprawdy nie przypominam sobie w ostatnich latach słabej płyty z Kanady, niezależnie od gatunku. Monteith nie wyłamuje się z konwencji. Grają z polotem, choć ich oczywiste wpływy słychać od pierwszych dźwięków. Kiss, Van Halen, Ozzy, Iron Maiden. Na tych fundamentach zbudowali solidny krążek, zachęcający do kolejnych odsłuchów. Poziom wykonawczy, jakiego należy oczekiwać. Gdyby tak jeszcze wymieszać bardziej wspomniane wpływy, byłoby jeszcze lepiej.

https://www.facebook.com/monteithmania

Vlad Nowajczyk [8]


wtorek, 15 września 2026

SHOW N TELL “Eyes Of Evil”

 Church Recordings

Brzmi jak: speed/glam metal

Szybko i do rzeczy grają Amerykanie z Show N Tell. Właściwie każdy numer nosi znamiona solidnego hiciora. Połączenie Maiden, wczesnego Helloween i Dokken kojarzy się z rówieśnikami z Wings Of Steel. Jest tylko jedno małe ale: wokal. Odgłosy paszczowe gitarzusty Davida Rodrigueza nie są złe, ale i nie wybitne. Odstają zatem od wykonów instrumentalnych, które robią ogromne wrażenie. Kompozycyjnie też jest pięknie, oprócz speedowania mamy tu sporo zwolnień i zgrabną powerballadę. Jest co poprawić, ale jest też znakomita baza już na dziś.

https://www.facebook.com/OfficialshowNtell

Vlad Nowajczyk [8]


CRYSTAL THRONE “Chantry Of Sacrifice”

 Brzmi jak: progresywny power metal

Co wyjdzie z połączenia Dream Theater, Stratovarius i Nevermore? Crystal Throne! Na swym drugim krążku Francuzi prezentują epicki koncept science-fiction, muzę serwując z niemniejszym rozmachem. 69 minut dźwięków zaskakująco przystępnych jak na prog. Zasługa to nie tyle poziomu wykonawczego, bo to oczywista kwestia, ale samych kompozycji. Dłużyzn zaskakująco niewiele, smakowitych momentów mnóstwo.

https://www.facebook.com/crystalthronetrve

Vlad Nowajczyk [8.5]