środa, 22 maja 2024

PHANTOM DISTRESSOR “Phantom Distressor”

 

Brzmi jak: heavy/thrash jak się patrzy

Holenderski kwintet wyskoczył niczym diabeł z pudełka, prezentując muzykę na tak wysokim poziomie, że aż trudno uwierzyć w ich niewielkie doświadczenie. Wybraźcie sobie miks wpływów Coronera, Kreatora, Artillery, Judas Priest, Mercyful Fate z odrobiną Machine Head i melodeathu. Ciężar, melodia, suspens, zgrabne kompozycje i potężne brzmienie. 27 minut czystego zniszczenia. Co za talent!

https://www.facebook.com/phantomdistressor

Vlad Nowajczyk [9]


INNERLOAD “Mater Tenebrarum”

 

Great Dane Records

Brzmi jak: lukrowane gówno

Miał być heavy metal, ale chyba się panom z Włoch gatunki pomyliły. Zaczyna się bardzo fajnym intrem niby z Kinga Diamonda, lecz już za chwileczkę, już za momencik... Oto Arch Enemy metal na pełnej. Jednoriffowe, nudne numery pełne słodkich melodyjek (też po jednej na kawałek). Pseudogrowl. I tak aż do końca. Nuda, syf, kiła i mogiła. Niech ktoś to ode mnie zabierze.

https://www.facebook.com/INNERLOAD

Vlad Nowajczyk [3]


FACTORY OF ART “Back To Life”

 

Factory Music

 Brzmi jak: gryzący sweter

Zaczyna się nieźle. Do drugiego kawałka wydawało mi się, że reaktywowana niedawno ekipa z Lipska pogrywa sweterkowy progmetal w stylu starego Dream Theater. Z czasów, gdy istotne były kompozycje i piękne melodie, a nie popisówy. Niestety, już chwilę później zaczyna się ostry zjazd, a ostatnich dwóch numerów słuchałem już z grymasem na twarzy. Growle i sratchem, które miały urozmaicić muzę, okazują się zupełnie z dupy. Długo, nudno i bez myśli przewodniej – tak można w skrócie scharakteryzować większą część “Back To Life”. Gdybym słuchał płyt pobieżnie i zatrzymał się na “Burning Wings”, mógłbym pisać o objawieniu w kategorii progpower. Niestety, ten sweter straszbnie gryzie, chyba zalęgły się w nim mole.

https://www.facebook.com/factoryofartband

Vlad Nowajczyk [4]


niedziela, 19 maja 2024

MOB RULES “Celebration Day – 30 Years of Mob Rules”

 

Steamhammer / SPV

Brzmi jak: zespół przeciętny

Nigdy nie zrozumiem fenomenu tej przeciętnej kapeli. Odkąd ich usłyszałem, na przełomie stuleci, byli dla mnie niedorobionymi kuzynami Brainstorm i Symphorce. Okolicznościowe wydawnictwo składa się z dwóch krążków. Pierwszy zawiera muzę tak pozbawioną jaj, że aż wywołującą fizyczne niedogodności. Dość nspisać, że covery Maiden, Dio i Ghost pozostawiają spory niesmak. Płyta druga to już dokładnie to, co Mob Rules zawsze robili najlepiej: bycie niedorobionymi kuzynami Brainstorm i Symphorce. Przyznam, że tego płyciwa słucha się całkiem nieźle. Oczywiście do momentu, gdy chce się skonfrontować Mob Rules z dowolnym dziełem ekipy panów Ihlenfelda i Loncarica. Niepojęty fenomen eipy z Wilhelmshaven pozostaje niepojęty.

http://www.facebook.com/mobrulesband

Vlad Nowajczyk [-]


MYNDED “The Last Sun”

 

Brzmi jak: progresywny thrash metal

Dziewięć długich lat zajęło Bawarczykom wysmażenie następcy znakomitego debiutu. W tym czasie chłopcy stali się mężczyznami i tę przemianę słychać w ich muzie. Stała się cięźsza i bardziej siłowa, choć wciąż niesie mnóstwo pysznych melodii. Cóż, podtrzymuję wcześniejsze tezy. Mynded to dzieci późnego Forbidden. Świetnie skomponowane numery skrzą się od technicznych zagrywek, które służą budowaniu nastroju, nie zaś instrumentalnemu onanizmowi. Wokal znacznie dojrzalszy niż wcześniej, bardzo kojarzy się z obecnym frontmanem kalifornijskiego wzorca technicznego thrashu. Płyta gładko wchodzi i wcale nie chce wyjść.

https://www.facebook.com/myndedofficial,

Vlad Nowajczyk [8.5]