piątek, 24 lipca 2026

MINDCROSS “Men & Monsters”

 

Brzmi jak: death/thrash

Jakim sposobem w kapeli, inspirującej się Death i wczesnym Kreatorem, czuć i słychać doom? Najwyraźniej chodzi o szczególny rodzaj chemii w hesyjskim Herborn. Tempa średnie i szybkie, nagle przechodzące w dostojne, kroczące, z czystym wokalem. Za moment znów wpierdol. Za każdym razem te zmiany zaskakują, za każdym!

https://www.instagram.com/mindcross_metal/

Vlad Nowajczyk [8]


KEG THROWER “Beczkomiot”

 

Brzmi jak: thrash metal z domieszkami

Skąd wyskoczyła ta ekipa, wciąż nie wiem. Przecież takie granie powinienem był znać od dawna. No cóż, lepiej późno niż wcale. Wielkopolski kwartet serwuje Bay Area Thrash, wzmocniony ewidentymi wpływami Death. Breakdowny i zwolnienia z czystym śpiewem kojarzyłyby się z metalcore, gdyby fałszowali. Nie fałszują. Solówki na “Beczkomiocie” to najlepsze pogranie na gitarce w polskim thrashu od ładnych paru miesięcy, konkretnie od Species. Jest dobrze, a oprawa graficzna dodaje +10 do zajebistości.

https://www.instagram.com/kegthrower_official

Vlad Nowajczyk [8.5]


WAR-SAW “Blood For God”

 

Brzmi jak: thrash metal

Dziewięć lat to kawał czasu, więc ze składu z ostatniej pełnej płyty pozostał w War-Saw tylko lider, Marek Molenda. Personalne perturbacje sprawiły też, że na “Blood For God” słychać trzech gitarzystów, dwa wokale i sesyjnego bębniarza. Ale do rzeczy. Warszawiacy grają sprawny thrash slayerowo-sepulturowy, w trzecim numetze przełamany akcentem folkowym. Bardzo solidne granie, nie do końca zapadające w pamięć, ale wysoce słuchalne.

Na deser dwa covery: “Under Jolly Roger”, czyli ulubiony kawałek zmarłego tragicznie małżonka Sylwii, ex-wokalistki WS, a wcześniej The No-Mads. Tu robotę robi nie tylko Sylwia, ale i jej dzieciaki. Moc! Drugi numer mniej oczywisty, “God Is Dead” Carnivore, także hicior przeokrutny.

Krótki czas trwania EP pospołu z przebojowością coverów sprawiają, że przycisk “repeat” naciskany jest wiele razy z rzędu. Złapałem się jednak na poważnym zastanowieniu “kto to właściwie gra” podczas trzech numerów autorskich.

http://www.facebook.com/warsawofficial

Vlad Nowajczyk [7.5]


ANATHEMMA “Bound By The Wicked”

 

Brzmi jak: LA Thrash

Pod jakim kamieniem siedzieli przez lata, tego nie wiem. Ale wyleźli, głównie za sprawą angażu gitarzysty Allana w potężnym Hirax. Mamy tu do czynienia ze świetnie skomponowanym LA thrashem aka NWOTM. Tak, z tą nową falą, z której jakże niewiele po latach zostało. Dużo Kreatora z okolic “Coma Of Souls” albo Carcass z “Heartwork”, łech łech. Trochę Sepultury i wczesnej Metalliki. Dobrze wymieszane i jest. Debiut wyśmienity, szkoda tylko, że na CDr.

https://www.facebook.com/Anathemma0816

Vlad Nowajczyk [9]


sobota, 11 lipca 2026

DEATH KEEPERS “Rock This World”

 Fighter Records

Brzmi jak: solidny hard’n’heavy

Pierwsze wrażenie? A idźcie mi z tym europałerem!!! Obowiązki recenzenckie sprawiły jednak, że odpaliłem “Rock This World” ponownie. I było to dobre. Tak, jest tu gruba warstwa Helloween. Pod nią natomiast mamy Dio, AC/DC i mnóstwo, mnóstwo blues/rocka. Wszystko się zgadza, słuchalność wysoka, a po ośmiu latach powinni coś wreszcie nagrać.

https://www.facebook.com/Death.Keepers

Vlad Nowajczyk [8]


DAY 40 “Phenomenon”

 Brzmi jak: melodyjny death/thrash

Nikołaj Atanasow, młody bułgarski wirtuoz gitary, marnował ostatnio swój talent w tzw. Agent Steel. Szczęśliwie poszedł po rozum do głowy i grać zaczął z ludźmi stabilnymi psychicznie. Melodyjny death/thrash Day 40 mocno kojarzy się z wczesnym God Dethroned, ale więcej tu akustyków, a i solówki są 666/10. Znakomite granie.

https://www.facebook.com/dayforty

Vlad Nowajczyk [9]


czwartek, 9 lipca 2026

IRON AGE “Concussion Of The Brain”

 

Golden Core / ZYX

Brzmi jak: progresywny thrash

Zupełnie nie spodziewałem się, że zapowiadany heavy metal okaże się progresywnym thrashem, zagubioną perłą z wieków ciemnych. Iron Age debiutowali EPką w 1995, a prace nad albumem zakończyli w 1998. Wtedy też się rozpadli i zapadła nad ich dokonaniami cisza, przerwana niedawno za sprawą nieocenionego Neudiego. Odrestaurował komplet nagrań w swoim stylu, czyli brzmi ten krążek w 100% naturalnie.

Co my tu mamy... Sam zespół podaje listę kilkudziesięciu ulubionych wykonawców, ale nie będę jej wymieniać. Wolę podać, z kim kojarzą się numery Iron Age, bo tak. Zatem: Depressive Age, Flotsam And Jetsam, Death, Mekong Delta, Toxik, Secrecy, Rage, Sanctuary/Nevermore. Po włożeniu do sokowirówki mamy samo gęste. Nie sposób się od tej 75-minutowej kompilacji oderwać, jako że za każdym odsłuchem odkrywa jakieś nowe niuanse.

Zabrakło mi skali, by oddać zajebistość “Concussion Of The Brain”. Howgh.

https://www.facebook.com/ironagemetalband

Vlad Nowajczyk [10]