poniedziałek, 24 sierpnia 2026

FLIGHT OF ODIN “I Travelled The Crooked Path”

 Brzmi jak: progresywny doom/rock

Ale że tak druga dycha z rzędu? Nic nie poradzę, Flight Of Odin chwycił mnie już trzy tygodnie temu i nie chce puścić. Każdy kolejny odsłuch potwierdza wcześniejsze odczucia: ten niepozorny, wydany własnym sumptem krążek wymiata! Waszyngtoński kwartet łączy wczesne (jedyne słuszne) The 3rd And The Mortal z progrockiem (Pink Floyd), Doorsami i odrobiną Toola, doprawiając to bluesrockiem. Piękny głos pani Xyry, piękne melodie, piękne ciężkie riffy. Zgadza się wszystko, oprócz jakości nośnika. Powariowali ludzie z tymi CDRami.

https://www.facebook.com/flightofodin

Vlad Nowajczyk [10]


CRYPTED ROOTS “Oath Of The Ancient Ones”

 

Brzmi jak: Nevermore w domu

Berzan Önen, zapamiętacie? Przyznaję, mam z tym problem. Ale zapamiętać trzeba, bowiem ten Turek o posturze hybrydy Hagrida i Bogusza Bilewskiego, głos ma jak dzwon. Nie dziwi zupełnie, że dostał robotę marzeń w Nevermore.

Po obsłuchaniu najnowszego dzieła jego, dotąd, macierzystej kapeli wciąż zbieram szczękę z podłogi. Nigdy nie słyszałem tak perfekcyjnego grania „pod Nevermore”, solidnie doprawionego tym, co było najlepsze w Iced Earth. Kompozycje na poziomie największych hitów tuzów z Seattle, zarazem pozbawione groove-mielizn ze środkowego okresu twórczości. Cudownie niepokojąca okładka. Niestety brak tekstów, a sama płyta to CDR… Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś to wyda z RIGCZ-em. I że nowy album Nevermore nie będzie gorszy, bo trochę byłby to obciach. Berzan, jak Ty mi zaimponowałeś!

https://www.facebook.com/profile.php?id=61564621746951

Vlad Nowajczyk [10]


poniedziałek, 17 sierpnia 2026

CHARON’S DECAY “Dystopia”

 Brzmi jak: melodeath

Tak jakoś wyszło, że im mniej melodeathowych płyt wychodzi, tym lepiej mi się ich słucha. Niemieccy debiutanci skroili swą EPkę podług najlepszych wzorców wczesnych In Flames i Dark Tranquility. Nie wynajdują no nowo koła, aczkolwiek urozmaicają swą muzyczną materię chórkami, brzmiącymi niczym wkurzony Kaczor Donald, pardon Dani Filth.

https://www.facebook.com/Charons.Decay

Vlad Nowajczyk [7]

 


FORTIFICATION “Don’t Question My Authority”

 Virulent Records

Brzmi jak: bałagan z przebłyskami

Kojarzy mi się ten materiał z bardzo wczesną Sepulturą, jeszcze zanim wykształciła zdolność miotania potężnych riffów. Trochę za dużo tu niewiele wnoszących wiertarek. Rozumiem, taka konwencja, ale ja to odbieram jako pewną nieporadność. Im dalej w las, tym lepiej jednak, solidne death- i thrashmetalowe łojenie się pojawia. Jeśli w tym kierunku pójdą Ślązacy, nie może być źle. Warto pochwalić estetykę wydania, srebrne kompakty zawsze będą kojarzyć się z ejtisami.

https://www.facebook.com/FortificationDT

Vlad Nowajczyk [6]


BONERIPPER “Radiant In Ruin”

 Brzmi jak: 1993 dzwonił

Ano, dzwonił. Odebrałem. W słuchawce Biohazard, Sepultura i Cro-Mags. I jest dobrze, a nawet bardzo. Co zaskakujące, ten amerykańsko- i brazylijskobrzmiący kwintet pochodzi z Holandii. Bardzo solidnie napompowany testosteronem crossover, bądź też, trzymając się terminologii z epoki: “kory”. Niczym kapsuła czasu, pozbawiony nudnych breakdownów, które zdominowały tę szufladkę już chwilę później.

https://www.facebook.com/boneripperhc

Vlad Nowajczyk [8]


GRIM JUSTICE “Live At Szene Wien”

 Running Wild Productions

Brzmi jak: heavy metal/hard rock

Mam, czegom chciał. Wersja koncertowa Grim Justice to znacznie bardziej drapieżne i odważne wokale niż na wcześniejszym studyjniaku. Zespół brzmi naturalnie ciężko i gra fantastycznie, każdy z pięciu kawałków zapada w pamięć. Skojarzenia z Sanhedrin i Wucan to nie popierdółki. Potężny cios, oj przydałoby się więcej numerów! Trzeba będzie poczekać aż do 2027, gdy pojawi się nowy album. Uważajcie!

https://www.facebook.com/GrimJustice/

Vlad Nowajczyk [9]


GRIM JUSTICE “Justice In The Night”

 Iron Shield Records

Brzmi jak: heavy metal/hard rock

Nie miałem wcześniej do czynienia z tą austriacką ekipą, ale szybko nadrobiłem zaległości. Ich trzeci album chwycił mnie bowiem za gardło i nie zamierza wypuścić. Łoją przepiękny, szwedzko brzmiący heavy na solidnej hardrockowej bazie. Bez epickich patatajów, za to konkretnie w punkt i przebojowo. Największym atutem wiedeńskiego kwartetu jest songwriting. Każdy numer zbudowano kunsztownie i z pięknym czujem. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to dość zachowawcze aranżacje wokali. Giotarzystka Michela śpiewa środkowym pasmem, z dużym zapasem i tylko momentami daje się ponieść, jak w “Curse Of The Moon”. Życzyłbym sobie więcej podobnych wycieczek w górne rejestry.

https://www.facebook.com/GrimJustice/

Vlad Nowajczyk [8]


piątek, 24 lipca 2026

MINDCROSS “Men & Monsters”

 

Brzmi jak: death/thrash

Jakim sposobem w kapeli, inspirującej się Death i wczesnym Kreatorem, czuć i słychać doom? Najwyraźniej chodzi o szczególny rodzaj chemii w hesyjskim Herborn. Tempa średnie i szybkie, nagle przechodzące w dostojne, kroczące, z czystym wokalem. Za moment znów wpierdol. Za każdym razem te zmiany zaskakują, za każdym!

https://www.instagram.com/mindcross_metal/

Vlad Nowajczyk [8]


KEG THROWER “Beczkomiot”

 

Brzmi jak: thrash metal z domieszkami

Skąd wyskoczyła ta ekipa, wciąż nie wiem. Przecież takie granie powinienem był znać od dawna. No cóż, lepiej późno niż wcale. Wielkopolski kwartet serwuje Bay Area Thrash, wzmocniony ewidentymi wpływami Death. Breakdowny i zwolnienia z czystym śpiewem kojarzyłyby się z metalcore, gdyby fałszowali. Nie fałszują. Solówki na “Beczkomiocie” to najlepsze pogranie na gitarce w polskim thrashu od ładnych paru miesięcy, konkretnie od Species. Jest dobrze, a oprawa graficzna dodaje +10 do zajebistości.

https://www.instagram.com/kegthrower_official

Vlad Nowajczyk [8.5]


WAR-SAW “Blood For God”

 

Brzmi jak: thrash metal

Dziewięć lat to kawał czasu, więc ze składu z ostatniej pełnej płyty pozostał w War-Saw tylko lider, Marek Molenda. Personalne perturbacje sprawiły też, że na “Blood For God” słychać trzech gitarzystów, dwa wokale i sesyjnego bębniarza. Ale do rzeczy. Warszawiacy grają sprawny thrash slayerowo-sepulturowy, w trzecim numetze przełamany akcentem folkowym. Bardzo solidne granie, nie do końca zapadające w pamięć, ale wysoce słuchalne.

Na deser dwa covery: “Under Jolly Roger”, czyli ulubiony kawałek zmarłego tragicznie małżonka Sylwii, ex-wokalistki WS, a wcześniej The No-Mads. Tu robotę robi nie tylko Sylwia, ale i jej dzieciaki. Moc! Drugi numer mniej oczywisty, “God Is Dead” Carnivore, także hicior przeokrutny.

Krótki czas trwania EP pospołu z przebojowością coverów sprawiają, że przycisk “repeat” naciskany jest wiele razy z rzędu. Złapałem się jednak na poważnym zastanowieniu “kto to właściwie gra” podczas trzech numerów autorskich.

http://www.facebook.com/warsawofficial

Vlad Nowajczyk [7.5]