środa, 16 sierpnia 2017

ENDLESS RECOVERY „Revel In Demise”



Witches Brew
Brzmi jak: 80s thrash bez werwy
Drugi i ostatni krążek Greków to miks technicznego thrashu (Mekong Delta) z pierwszą falą blacku (Venom, Bathory, Celtic Frost). Założenia zacne, wykonanie takie sobie. Jednostajnie growlujący wokalista nuży. Niemal identyczne kawałki męczą i nudzą. Nie płaczę po Endless Recovery.
www.facebook.com/endless.recovery
Vlad Nowajczyk [4.5]

VERTIGO „Time To Trade Freedom”



Brzmi jak: heavy/thrash/grunge
Meksykańsko-amerykańskie trio niemłodych debiutantów spłodziło krążek osobliwy. Znajdziecie tu Sabbs z epoki Dio, zwolnionego o połowę Exodusa i Testament, a także solidne wpływy Alice In Chains i Stone Temple Pilots. Wokalnie kłania się Layne Staley. Dużo miodnych solówek, ale kompozycje koślawe i rozłażące się w szwach. Szkice raczej niż utwory.
www.facebook.com/vertigothrashmetal
Vlad Nowajczyk [5]


ALPHA TIGER „Alpha Tiger”



SPV / Steamhammer
Brzmi jak: power metal
Wielka nadzieja niemieckiego power metalu powraca. Z nowym (świetnym) wokalistą Benjim i „postmetalową” okładką. Muzycznie to hybryda Edguy, Helloween i Gamma Ray z odrobiną gotyckiego rocka. Brzmienie bardzo lekkie, miękkie, klawiszowe, ale pasujące idealnie. Rewelacyjne melodie i aranże, aż się nie chce przestać słuchać. W beczcie miodu musi być i łyżka dziegciu: przedostatni numer „If The Sun Refused To Shine” śmierdzi popem i obniża ocenę całości.  
www.facebook.com/alphatigerband
Vlad Nowajczyk [7]

RETCHED „The Overlord Messiah”



Alone Records
Brzmi jak: power/thrash
Więcej takich odkryć! Nagrana w 1988, nigdy wcześniej niewydana EPka zawiera bowiem muzę znakomitą! Połączenie wpływów klasycznego heavy i thrashu. Czyste, zróżnicowane wokale, świetny warsztat i wyśmienite, wpadające w ucho numery. Skojarzenia biegną w kierunku zespołu, który w 1988 jeszcze nie istniał: Iced Earth. Podobieństwa bardzo liczne i zaskakujące, zważywszy totalną podziemność Kalifornijczyków oraz fakt, iż demo Schaffera i spółki pojawiło się rok później. Ot, zagwozdka. Ale jakże słuchalna!
www.facebook.com/theoverlordmessiah
Vlad Nowajczyk [-]

niedziela, 30 lipca 2017

INVASION „…And So It Begins”



Pure Steel Records
Brzmi jak: nudny, sztampowy blektrasz
Są to Szwedzi. Jest ich trzech. Gitarzysta został niedawno basistą Gehennah i to ich tytuł do sławy. Ich? Jego raczej, bo kolegów nie zabrał ze sobą.
Niby wszystko się zgadza. Łoją szybko i sprawnie, wokal szczeka… No właśnie, wokal szczeka bardzo jednostajnie. Riffy momentami brzmią jak inspirowane In Flames, nie Sodom. Sodom za to za dużo i zbyt nudno. Arcynudna praca perkusji. Pamiętacie Reactory? Poziom zbliżony. Również nie wrócę do płyty, bo i po co.
Vlad Nowajczyk [4]

CREATURE „Ride The Bullet”



Karthago Records
Brzmi jak: polukrowany heavy a’la 1986
Fajna okładka. Zupełnie niepasująca do treści muzycznej. Niemieckie Kreatury mają w składzie dwie… dodatkowe wokalistki. Za ich sprawą przeciętny heavy metal stał się przeciętnym, polukrowanym heavy metalem. Pamiętacie „Turbo” i „Somewhere In Time”? Pewnie, że pamiętacie. Nie ten poziom, ale ten sam kierunek. Słuchałem ostatnio dużo korzennego hardrocka i słodkopierdzące „Ride The Bullet” nie wchodzi.
www.creature.rocks
Vlad Nowajczyk [5]