środa, 14 stycznia 2026

SOLEFALD “In Harmonia Universalis”

 

Punishment 18 Records

Brzmi jak: potężny przerost formy nad treścią

Gdy 29 lat temu nabyłem, za sprawą mysticznej reklamy, debiut tego norweskiego duetu, widziałem w nich przyszłość metalu. Ich połączenie melodyjnego blacku z rockiem progresywnym i smooth jazzem wydawało się nową muzyczną krainą, pozbawioną granic i otwartą do eksploracji. Drugi album, choć słabszy, nadal był intrygujący. Po trzecim straciłem zainteresowanie nie tylko nimi, ale i “nowym” black metalem jako gatunkiem. I oto kólko się domknęlo, po 23 latach od wydania dostałem do rąk własnych czwarty album Łazarza i Korneliusza.

Zaczyna się znakomicie, na poziomie “The Linear Scaffold”. Niestety, już w trzecim kawałku robi się źle. Pełno tu składników, z których niczego nie skomponowano. Solefald AD 2003 brzmi niespójnie, chaotycznie i bezsensownie. Przerost formy nad treścią, kojarzący się z free jazzem. Dalej jest... gorzej. Do tego stopnia, że miałem wielką ochotę wyłączyć tę disharmonię po numerze ósmym. Nie uczyniłem tego jednak i w nagrodę dostałem całkiem niezłe dwa kawałki na koniec. Do palety wpływów dodawszy death metal i folk, zdołali Norwegowie ulepić zgrabne kompozycje.

Mamy więc łącznie cztery solidne numery i siedem koszmarnych, pozbawionych myśli przewodniej porcji kakofonii. Obstawiam, że Solefald zbyt szybko uwierzyli w swój geniusz, a zabrakło im dobrych pomysłów i, co tu kryć, talentu.

http://www.facebook.com/Solefald

Vlad Nowajczyk [4]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz