Brzmi jak: heavy metal rock
Wiem, to zakrawa na archeologię. Wykopać płytę z 2019 i pisać o niej w 2026. Tak wyszło, że wcześniej Ballbreakera znałem tylko z nazwisk znanych mi muzyków. Goleniów łączy ludzi, więc w moim plecaku wylądował efektowny digipak Warszawiaków.
Pamiętacie Thermit? Największą nadzieję polskiego thrashu, choć tak naprawdę grali hardrocka w tempie przyspieszonym o 200%? Ja pamiętam. Na debiucie Ballbreaker śpiewa Trzeszczu z Thermita właśnie, człek obdarzony fantastycznym głosem. Sam krążek kojarzy się z poznańską ekipą także za sprawą wspólnych wpływów. Tu jednak nie ma speedowania, jest granie z czujem i w tempach średnioszybkich. Oderwanie się od “Evil Town” okazało się trudne, bo to materiał piekielnie przebojowy. Nie ma się przy tym wrażenia obcowania z coverbandem, tę muzę mają chłopaki w żyłach, tak po prostu. Chyba pora na coś nowego, bo ileż można się obijać!
https://www.facebook.com/BallbreakerPL
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz