Defense Records
Brzmi jak: ja pierniczę, thrash
Toruński kwartet doczekał się pełnoczasowego debiutu półtora roku po EP. Różnica w jakości stricte technicznej zasadnicza za sprawą niezwykle istotnej zmiany na stołku garowego. Nic się nie zlewa, wszystkie pomysły, a jest ich mnóstwo, słyszalne są świetnie. Tych pomysłów jakby trochę za dużo. Nie zrozumcie mnie źle, progresywno-techniczne granie kocham, ale tu nie wszystkie patenty zostają odpowiednio rozwinięte. Czasem, ale tylko czasem, mniej znaczy więcej i wrażenie przesytu nie jest potrzebne. Dobra, zapomniałem że to pierwszy ich pełniak. Może dlatego, że wszędzie ich tyle w sieci. Są wreszcie melodie, dzięki którym da się odróżnić i zapamiętać kawałki. Z zastrzeżeniem, że zbyt dużo tu słychać Metalliki i Megadeth.
Że recenzja chaotyczna, zdania za długie? Łech łech łech, pisana podczas kolejnego odsłuchu “Breathtaking...” i nim zainspirowana. Będą z Fantom ludzie. Chyba.
https://www.facebook.com/FantomThrash/
Vlad Nowajczyk [7.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz