Brzmi jak: thrash/groove
Debiut luksemburskiego kwintetu mocno kojarzy mi się z wczesnymi albumami Horrorscope. Dużo Testamentu, trochę OverKill, śladowe wpływy bardziej melodyjnego thrashowania... Zgrabnie skomponowane, solidnie odegrane. Jak zaśpiewane? No właśnie. Co do wokali, tu mamy bardzo istotną różnicę w stosunku do śląskiej załogi. Nie Chuck Billy, a Phil Anselmo stanowi z pewnością główną inspirację dla Lio Reinhardta. Chwilami Urban Spine brzmi niczym Down bez zamuły, co powinno być dobrą rekomendacją.
https://www.facebook.com/urbanspineband
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz