No Remorse Records
Brzmi jak: heavy/power metal
Jean-Pierre Abboud nagrywa fantastyczne płyty, po czym znika i objawia się w kolejnej kapeli. Ten scenariusz powtórzył i tu, bo w momencie wydania albumu już go nie było w składzie. No trudno. Pozostał rewelacyjny debiut. Oczywiście musi się kojarzyć z Traveler, bo to podobne granie. Podobne stylistycznie, ale gdy już się wejdzie w szczegóły... The Scepter powala melodiami, żywcem wziętymi od Powerwolf i Alestorm. Różnica jest taka, że popierają to porządną, metalową grą na gitarach. Solidne riffy z łatwością unoszą hymniczne partie. Zero popelniny.
Płyta ma jedną wadę, która zamienia się w zaletę: trwa niecałe pół godziny. Przycisk “repeat” trzeba mieć więc na podorędziu, bo uwolnić się ciężko.
https://www.facebook.com/thesceptermetal
Vlad Nowajczyk [9]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz