Steamhammer
Brzmi jak: southern rock
W tym zasłużonym zespole rockowym nie gra już nikt z założycieli. Ba, nikt z nich nie chodzi już po Ziemi. Przyznajcie, rzadka to sytuacja, gdy dotknięty w ten sposób skład wciąż działa. A działa, i to dobrze.
Najnowszy album przynosi klaszyczne dla Molly southern-rockowe granie. Żwawe i radosne, jakby czas nie istniał. Przy pierwszym odsłuchu zdawali mi się kapelą do kotleta, ale z każdym kolejnym słyszałem u nich coraz więcej kochanego Status Quo. Cover “Helter Skelter” robi robotę, ale do legendarnego Abbey Road Studio mam zastzeżenia. Krążek nagrany jest przestrzennie i dość cicho, w starym stylu. Wszystkie instrumenty doskonale słychać… Wróć. Nie wszystkie. Brzmienie części solówek jest cienkie jak dupa węża, co stanowi oczywisty i poważny mankament. Dziwne to o tyle, że pozostałe partie wydają się wręcz wyrzeźbione. Jeszcze parę przesłuchań i dałbym dychę, a i dla cienizny znalazł usprawiedliwienie. Piękna muza na piątkowy wieczór.
https://molly-hatchet.bandcamp.com
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz