Lucky Bob / Open
Brzmi jak: postapokaliptyczny heavy/thrash metal
Po pierwszym odsłuchu nazwałem ich klonem Arch Enemy i pragnąłem nauczyć
latać. Przemogłem się i w pewnym momencie złapałem na słuchaniu “A New Era”
kilka razy z rzędu. Śmieszne uczucie, korzystam teraz z notatek, poczynionych
jeszcze przed zmianą nastawienia. Mamy tu mieszankę przedziwną: klasyczny heavy
z grooovy brzmieniem, odrobinę thrashu, melodeath (Arch Enemy? Bardzo stare
ewentualnie), Nevermore (niewiele, ale znaczące patenty) a także ozdobniki
rodem z djentów i metalcore. Ozdobniki, ale przy pierwszym odsłuchu straszliwie
mnie irytowały. Dopiero później zwróciłem uwagę na to, jak umiejętnie je
wpleciono, i że nie definiują one brzmienia Wasteland Clan. Chciałem zabłysnąć
kąśliwą uwagą o wice-Lady Meshugadze, ale nieaktualne! Usłyszałem tu za to
wpływy Niny Hagen, za co szacun eternal.
Wasteland Clan miesza i miesza, przyprawia swój gulasz może dziwnymi
składnikami, ale efektem jest danie niemal idealne w swej niszy. Prawie?
Brzmienie nie zawsze mi odpowiada, preferuję bardziej organiczne.
https://www.facebook.com/WastelandClan
Vlad Nowajczyk [9]