czwartek, 9 lipca 2026

IRON AGE “Concussion Of The Brain”

 

Golden Core / ZYX

Brzmi jak: progresywny thrash

Zupełnie nie spodziewałem się, że zapowiadany heavy metal okaże się progresywnym thrashem, zagubioną perłą z wieków ciemnych. Iron Age debiutowali EPką w 1995, a prace nad albumem zakończyli w 1998. Wtedy też się rozpadli i zapadła nad ich dokonaniami cisza, przerwana niedawno za sprawą nieocenionego Neudiego. Odrestaurował komplet nagrań w swoim stylu, czyli brzmi ten krążek w 100% naturalnie.

Co my tu mamy... Sam zespół podaje listę kilkudziesięciu ulubionych wykonawców, ale nie będę jej wymieniać. Wolę podać, z kim kojarzą się numery Iron Age, bo tak. Zatem: Depressive Age, Flotsam And Jetsam, Death, Mekong Delta, Toxik, Secrecy, Rage, Sanctuary/Nevermore. Po włożeniu do sokowirówki mamy samo gęste. Nie sposób się od tej 75-minutowej kompilacji oderwać, jako że za każdym odsłuchem odkrywa jakieś nowe niuanse.

Zabrakło mi skali, by oddać zajebistość “Concussion Of The Brain”. Howgh.

https://www.facebook.com/ironagemetalband

Vlad Nowajczyk [10]


CRIMSON DAY “Dark Dimension”

 

Wormholedeath

Brzmi jak: Stratonightwish

To już czwarty krążek tej fińskiej kapeli, istniejącej od 13 lat. Wcześniejszych nie słyszałem, więc dałem się złapać na hasło “heavy metal”. Nie, to nie jest heavy metal. To europower / gothic metal z damskim wokalem. Pochodna wczesnego Nightwish i Stratovariusa. Słuchalne bez bólu, ale nie wywołujące głębszych emocji. Zbyt wiele kalkowania rozwiązań sprzed ćwierćwiecza, a nie były to najlepsze czasy dla metalu.

https://www.facebook.com/crimson.day.band

Vlad Nowajczyk [6.5]


poniedziałek, 6 lipca 2026

MT.METAL “The Metal Gods Demand Sacrifice”

 

Brzmi jak: judasowski heavy

Wow! Diabeł ogonem nakrył, wszak zespół pochodzi z Salem, Massachussetts. Tylko tak mogę wytłumaczyć roczne opóżnienie w odkryciu tego wyśmienitego krążka. Niespełna czterdzieści minut heavy metalu najwyższej klasy. Ileż tu się dzieje, można by obdzielić kilka zespołów tymi wszystkimi smaczkami, jakimi raczą nas Amerykanie. Wokale, solówki pierwsza klasa, a każdy kawałek to murowany hit koncertowy. Mt.Metal już wyleźli spod kamienia i będzie o nich głośno w undergroundzie.

https://www.facebook.com/themountainofmetal

Vlad Nowajczyk [9.5]


UWE LULIS PROJECT “Analog”

 Uwesen Records

Brzmi jak: Grave Digstein

Nie spodziewałem się zupełnie, że solowy krążek byłego gitarzysty Grave Digger i Accept okaże się takim bangerem. Przecież to miało być odcinanie kuponów... Tymczasem Lulis z zespołem nagrał album, zawierający same potężne strzały. Zaczyna się niczym połączenie Die Krupps i Rammstein. Zapnijcie pasy, te wpływy będą się przewijać przez całą płytę, nawet jeśli tylko w postaci przeszkadzajek w tle. Trzon kompozycji to oczywiście klasyczne klimaty Grave Digger, ale i..Rage! Swoją drogą. Uwe nie gra z Chrisem B. od 26 lat, a wciąż jest dla mnie “tym” wioślarzem Grabarza. Pozostali, poza Mannim, mogliby mu co najwyżej buty czyścić.

Z połączenia heavy i industrial metalu powstał ten kompletny potwór: Analog. Gdzieniegdzie ojawiają się skojarzenia z gotyckim rockiem, dopełniając obrazu artysty poszukującego. Chłop ma 60 lat, duże brawa.

https://www.facebook.com/uwelulis

Vlad Nowajczyk [10]


IRON KINGDOM “Shadows And Dust”

 

Steel Shark Records

Brzmi jak: heavy metal jak się patrzy

Kanadyjscy heavymetalowcy atakują po raz szósty. Zdecydowanie dociążywszy muzę, daleko odeszli od europoweru, będącego u nich chorobą wieku dziecięcego. Zwyżkę formy sygnalizowali już na “The Blood Of Creation”, po czterech latach zaprezentowali się jeszcze lepiej. Zapamiętywalne kawałki to podstawa i tu takie są. Więcej Judasów niż Maidenów, co przełożyło się na jakość. Słychać, że Iron Kingdom mają ucho na współczesną scenę, nie tylko stricte heavymetalową. Kłanianiu się Hallas można bowiem jedynie przyklasnąć.

Głos Chrisa Ostermana wyraźnie dojrzał, kolejny dobry prognostyk. Europa czeka, bo tu jest miejsce na taką muzykę.

https://www.facebook.com/ironkingdom.official

Vlad Nowajczyk [9.5]


HAMULEC “Na śmierć”

 

Brzmi jak: crossover

Długo zabierałem się do Hamulca niczym pies do jeża. Błąd. Po bliższym obwąchaniu ich najnowszy, trzeci już album okazał się ciekawym przypadkiem crossover. Jest punk, mnóstwo punka. Momentami kojarzącego się z bardzo wczesną Kobranocką. Nie ukrywam, chwyciło. Chwyciło też thrashowanie, bo nie mogło nie chwycić. Blekowanie, wiadomo, najmniej mi pasuje i w pierwszym numerze jest go za dużo, ale dalej proporcje się zmieniają. Jedyną stałą “Na śmierć” stanowi fluktuacja wyżej wymienionych klimatów, co daje nieoczekiwane uczucie świeżości. Muszę nadrobić poprzednie krążki, kolejnego z pewnością nie przegapię. 

https://www.facebook.com/hamuleczespol

Vlad Nowajczyk [8.5]