G.U.C.
Brzmi jak: przeszwedzony thrash
Zaczyna się nieźle: germański thrash attack połączony z
kontrolowaną furią Sepultury na „Arise”. Podobnie konstruowane, świetne patenty
dominują mniej więcej do połowy krążka, ale Bitterness od drugiego numeru włącza
dopływ szwedzkiej krwi. Kawałki robią się coraz bardziej kwadratowe, podobne do
siebie i jednostajne. Wiadomo, Arch Enemy... Zamiast niemieckiej potęgi,
melodeathowa pseudoagresja i słodycz. Lepiej niż na poprzednim, tragicznym albumie Kreatora, ale i tak nie najlepiej.
Potencjał jest, ale kompas się zgubił. Zmienić kapitana by wypadało, może na
jakiegoś hauptmanna albo cuś... Więcej na www.bitterness.de
Vlad Nowajczyk [6]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz