Radio Panteon / 8Merch
Brzmi jak: paradajsomajdajinbrajdoanathema
Tak zwany klimatyczny metal miał swoje pięć minut w latach
90-tych. Paradise Lost, Anathema i My Dying Bride wydawali znakomite albumy,
zmieniając się z płyty na płytę. W efekcie ci ostatni wrócili do korzeni, a
pozostali przepoczwarzyli się w gówniane nibyrockowymi bandy. Dobre czasy dla „klimatów”
nie wrócą, bowiem prawie każdy znajduje kiedyś wreszcie dziewczynę/chłopaka,
pracę itp., a pozostali uderzają w kanał i też nie mają już ochoty na smęcenie.
Polscy reprezentanci smętów byli szczególni, bowiem zazwyczaj kopiowali styl
uprawiany przez któregoś z Dużych na jednej, jedynej płycie, piłując go do
oporu. Dlaczego o tym piszę przy okazji Lacrimy? Bo, do kroćset, im się udało
uniknąć mielizn! Połączyli wszystko, co najlepsze we wczesnej Anathemie, takimż
MDB i „środkowych” Paradise Lost. Okrasili nowoczesną produkcją i voilla! Oto,
spóźniona o dwie dekady, polska odpowiedź na angielską metalancholię. Tylko
bonusowy kawałek z 1996 zdecydowanie niepotrzebny, bowiem klockowaty i nudny.
Reszta zabija. Więcej na www.lacrima.metal.art.pl
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz