DevilDogFace Records
Brzmi jak: klasyczny heavy metal z odrobiną punkowego
zadziora
Recenzowałem już ich poprzedni krążek, teraz mogę przyznać: jestem fanem
Zero Down. Jeśli punk to źle zagrany heavy metal, ten kwintet odrobił już
lekcje i łoi na poziomie. Niesamowicie chwytliwe kompozycje, doskonałe
aranżacje, różnorodne wokalizy. Solóóóóóówki!!! Jeśli okładka kojarzy się mocno
z Judasami, to... słusznie.Są też wpływy Accept, Raven i Grave Digger. Wokale
kojarzą się z Nihilist (kalifornijskim oczywiście). Najważniejsza jest jednak
szczerość i radość z grania. Tego się nie da podrobić, nie w tym gatunku. Powinna
się nimi wreszcie zainteresować jakaś wytwórnia, tak fantastyczna muza nie
powinna być znana ledwie garstce maniaków. Tylko dlaczego 33 minuty? To zmusza
do ciągłego używania „repeat”. Kiedyś się zużyje, kurde.
Więcej na www.myspace.com/zerodownrocks
Vlad Nowajczyk [9]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz