wtorek, 11 września 2012

ARMAGEDDON „Necromantic Celebration”


EmanesMetal Records
Brzmi jak: typowy one-man project naszych czasów
Silvere Catteau, odpowiadający w Armageddon za wszystko, przezornie nie prezentuje swej foty w książeczce. Wyguglawszy go bowiem, pierwej bierze człeka śmiech pusty, a potem litość i trwoga. Panda z zaczesaną grzywką, ratunku! W dodatku wydaje jej się, że jest Quorthonem. Nie jest. To typowy blekowy Janko Muzykant, uważający się za multiinstrumentalistę. Próba grania black-thrashu wypada w jego wykonaniu komicznie, choć studyjna obróbka uczyniła „Necromantic Celebration” słuchalnym, o dziwo. Wzorce zacne, ale wykonanie słabiutkie. Wieje nudą! Tego typu kapele powinny pozostać na kasetach, wydawanych w dwóch egzemplarzach. Jednym dla autora, drugim do zakopania w lesie. Kurde, facio jest Francuzem, może wysłał ktoś świnie po trufle i wykopały Armageddon? Prawie tak nudny jak koszmarny film pod tym samym tytułem. Więcej na www.armageddon.online.fr
Vlad Nowajczyk [3]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz