Brzmi jak: MegaDeath
Debiutancki album młodych Belgów wchodzi bez popity. I, jak
to zazwyczaj w takich przypadkach bywa, już za pierwszym razem odkrywa wszystkie
karty. Bardzo sprawny thrash w stylu wczesnego Megadeth, z wieloma wycieczkami
w środkowe Death i dwoma zwolnieniogulgotami a’la Obituary. Tylko i aż tyle,
wszak to dobry materiał do dalszej obróbki. Jajcarskie teksty, dużo luzu,
słychać że mają chłopaki radochę ze swego łojenia. Pora na nowy, dojrzalszy
krążek. Więcej na www.myspace.com/prematory
Vlad Nowajczyk [6]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz