wtorek, 4 września 2012

VEXILLUM „The Wandering Notes”


My Graveyard Productions
Brzmi jak: lekarstwo na przeczyszczenie
Folk metal to Skyclad i długo, długo nic. A potem wioska. Vexillum prezentuje wpływy Angoli tylko w „The Traveller”, pozostałe ich kawałki trącą wiochą bardzo lub jeszcze bardziej. Wokalista brzmi jakby połknął Michaela „Wyrosłem Z Metalu” Kiszkę, ale to akurat plus. Instrumentaliści potrafią nieźle grać, lecz zatracają się w onanizmie a’la Rhapsody i robi się wiocha do kwadratu. Ot, mniej utelentowani kopiści Elvenking. W zasadzie to wszystko. Jeśli lubisz współczesny folk-„metal”, gdzie zamiast riffów serwuje się tańce na scenie, łykniesz Vexillum (czy to nie brzmi jak nazwa lekarstwa na przeczyszczenie?) natychmiast. Jeśli masz odrobinę własnego gustu, podpalisz widoczną na okładce gospodę i będziesz szyć z kuszy do wybiegających grajków. Ooo tak, to odpowiedni scenariusz. Więcej na www.vexillum.biz
Vlad Nowajczyk [2.5]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz