My Graveyard Productions
Brzmi jak: lekarstwo na przeczyszczenie
Folk metal to Skyclad i długo, długo nic. A potem wioska.
Vexillum prezentuje wpływy Angoli tylko w „The Traveller”, pozostałe ich
kawałki trącą wiochą bardzo lub jeszcze bardziej. Wokalista brzmi jakby połknął
Michaela „Wyrosłem Z Metalu” Kiszkę, ale to akurat plus. Instrumentaliści
potrafią nieźle grać, lecz zatracają się w onanizmie a’la Rhapsody i robi się
wiocha do kwadratu. Ot, mniej utelentowani kopiści Elvenking. W zasadzie to
wszystko. Jeśli lubisz współczesny folk-„metal”, gdzie zamiast riffów serwuje
się tańce na scenie, łykniesz Vexillum (czy to nie brzmi jak nazwa lekarstwa na
przeczyszczenie?) natychmiast. Jeśli masz odrobinę własnego gustu, podpalisz
widoczną na okładce gospodę i będziesz szyć z kuszy do wybiegających grajków.
Ooo tak, to odpowiedni scenariusz. Więcej na www.vexillum.biz
Vlad Nowajczyk [2.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz