czwartek, 28 listopada 2013

MOKOMA „180 Astetta”

Sakara Records
Brzmi jak: nie tylko „nowoczesny” thrash metal
Niewiele pozostało spośród „nowoczesnych” kapel, które dekadę wstecz wydawały się być na fali wznoszącej. Mokoma nie należy jednak do wyznawców The Haunted, ich droga do dzisiejszego brzmienia zaczęła się od... indie rocka! Obecny styl, niezmiernie eklektyczny, zapewnił im wysoką pozycję na fińskiej scenie. Tylko fińskiej, bowiem paszczowo posługują się własnym narzeczem, w dodatku ponoć specyficznym dialektem. Warstwę liryczną odkładając na bok, bowiem translator google słabo sobie z nią radzi, recenzować mogę jedynie muzykę. Muzykę, w której dzieje się bardzo dużo. Jest oczywiście „nowoczesny thrash”, aka The Haunted / wczesne Arch Enemy, ale i germański oldschool, i Death, i klimatyczne wstawki... Wszystko zaś skomponowane zacnie, odegrane wyśmienicie i z pasją, no i zaśpiewane jak należy. „Ule” , „ele”, „ory” i „kotki” podane zostały na wiele sposobów, nic dziwnego – w Mokomie drze się aż trzech muzyków. Cały ten eklektyzm nietrudno jednak pomylić z brakiem zdecydowania... Więcej na www.mokoma.com

Vlad Nowajczyk [7]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz