środa, 4 grudnia 2013

SHAME YOURSELF „Wonderfuck”

Total Metal Records
Brzmi jak: metalcore z thrashową posypką
Zacznę od plusów. Świetna, klarowna produkcja. Zajebista oprawa graficzna. Niezłe sola i część riffów, gdy biłgorajczycy się rozpędzają. Ale zawsze, gdy tylko się rozpędzą, pojawiają się arcynudne breakdowny. Breakdowny to istna plaga na tym krążku, muza Shame Yourself zyskałaby dużo na odstawieniu tego elementu. Siłowy, napinkowy i mało urozmaicony wokal to kolejny minus, nie słychać pomysłów na wyjście z tego impasu. Najbliższym skojarzeniem jest tu Phil Anselmo w najsłabszej formie. Obawiam się przy tym, że właśnie te najsłabsze motywy odgrywane są z największą pasją, etykietka „thrash” potraktowana zaś została nieszczerze. Thrash jest podobno modny, nieprawdaż? Czas pokaże, ale nie napinałbym się... Więcej na www.facebook.com/shameyourself

Vlad Nowajczyk [4]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz