czwartek, 17 września 2015

MASTERS OF METAL „From Worlds Beyond”



Metalville
Brzmi jak: blade odbicie Agent Steel
Biografia Masters Of Metal brzmi niczym streszczenie opery mydlanej. Tyle, że zamiast Ridge’abył John Cyriis. Oryginalny wokalista i niegdysiejszy dyktator Agent Steel, który po ponownym dołączeniu do zespołu zwinął się szybko wraz z nazwą, śmiertelnie obrażony. Bruce Hall, jego spostponowany następca, ani myślał wracać. Panowie zwerbowali więc nie mniej znakomitego Ricka Mythiasina. Tylko po to, by wywalić go, nie powiadamiając osobiście. Wszystko to już pod nową nazwą. Śpiewem zajął się gitarzysta Bernie Versailles. Ze skutkiem lekkopółśrednim. Następnie Bernie zaliczył udar mózgu i dziś skupia się na powrocie do zdrowia.
Po drodze zdążył nagrać większość wokali na pełnoczasowy „debiut” MOM. Brzmią nieco lepiej niż na EPce, co jest zasługą wielkiej ilości nakładek. Wciąż nie wyobrażam sobie Versaillesa (sprzed udaru) na żywo, wymiatającego na gicie i śpiewającego. Dziś to już i tak niemożliwe. Najlepiej, co nie dziwi, brzmią Masters w zamykającym płytę „Vengeance & Might”. Nie tylko za sprawą doskonałego śpiewu Jamesa Rivery. Także wskutek wyśmienitej produkcji Billa Metoyera. Pozostałe dziesięć numerów produkował wspomniany Bernie. Brzmienie ma wiele wspólnego z jego partiami paszczowymi: jest niedorobione.
Muza na „From Worlds Beyond” to przekrój przez całą karierę Agent Steel. Od thrashu na „Omega Consipiracy” przez klasyczny speed, po progresywny power. Obłędny warsztat całego instrumentalnego kwartetu nie do końca przekłada się na jakość kompozycji. Wszystkim „czegoś” brakuje. Ogromny potencjał formacji gdzieś ulatuje, ta konstrukcja ma zbyt wiele szczelin. Po starej znajomości daję jednak o punkt więcej, niż moim zdaniem się należy. Po ćwierć wieku nie wypada mi uczynić inaczej. Wciąż lepsi są niż nowy Slayer.
www.facebook.com/mastersofmetal.tv
Vlad Nowajczyk [7]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz