poniedziałek, 10 lutego 2020

GATES OF PARADOX “Gates Of Paradox”


Brzmi jak: progresywny power metal inaczej
Luuudzie, ależ to jest cios! Na hasło “progresywny power metal” zaczynam ziewać. Przekroczenie Bram Paradoksu sprawiło, że i w tym gatunku znalazłem coś dla siebie. Zacznijmy od riffów, nasuwających skojarzenia z technicznym thrashem. Neoklasyczne, choć niepozbawione duszy, sola sugerują z kolei zasłuchanie w solowych płytach Marty Friedmana. Baza to amerykański power metal, te wszystkie Armored Sainty i Helstary (zwłaszcza!), ale dokładnie wymieszany z innymi składnikami. Wpływy progresywne przefiltrowane przez thrash, nie przez instrumentalnych onanistów. To się ceni. Rewelacyjne połączenie wysokiego śpiewu i barbarzyńskich wrzasków też sprawdza się znakomicie. Niesamowity klimat wprowadza syntezator marszczony, użyty oczywiście w roli ozdobnika. Elementy black/deathowe, użyte z sensem, również pasują pięknie. Jest tylko jeden moment, jedna solówka gdy zęby zgrzytnęły. Kojarzy się bowiem z Nightwish i za to pół punktu odejmuję. Tym niemniej debiut Gates Of Paradox to album zjawiskowy.
Vlad Nowajczyk [9.5]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz