środa, 3 marca 2021

THRASHWALL “Thrashwall”

 

Firecum Records

Brzmi jak: 1987

Już drugi rok z rzędu obserwować można (i wspierać!) kolejny powrót thrashu. Dla niektórych z tych muzyków Fueled By Fire czy Havok to już weterani, ale są wśród rzeszy młodzieży także trzydziestolatkowie, którzy rok 2006 pamiętają. Na pewno jednak nie pamiętają 1987, a tak właśnie brzmi debiut portugalskiego Thrashwall. Skojarzenia z “The Legacy” Testamentu nie kończą się na tej dacie. Krążek brzmi jak skrzyżowanie wyżej wymienionej z “Kill’em All”. Jest dziko, ale i arcysprawnie. Szybko, melodyjnie. Ambitne aranżacje, zwłaszcza perkusyjne. Portugalczycy nie kopiują na szczęście, dzięki temu słucha się “Thrashwall” znakomicie. Zaledwie 28 minut mija bardzo szybko i w pewnym momencie traci się rachubę, ile razy wciśnięty był “repeat”.

https://www.facebook.com/thrashwall

Vlad Nowajczyk [8]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz