Iron Shield Records
Brzmi jak: germański heavy/thrash
Debiut sprzed trzech lat mieli wystrzałowy, tym samym oczekiwania były spore. Że nie zawiedli, to mało powiedziane. Dołożywszy drugą gitarę, zapewnili nieco przestrzeni, którą zagospodarowali doprawdy zacnie. Nie ma przy tym mowy o żadnej rewolucji. Na liście wpływów wciąż słychać Accept, Judas Priest, Raven, wczesnego Slayera, Plasmatics i SOD. Wiedźmo-wrona, czyli Danger Diene, znacznie podniosła swój wokalny skill, kojarzy się dziś z hybrydą Sabiny Classen i Schmiera. Tak, też to sobie zwizualizowałem i śmieję się do rozpuku. Wyśmienity album, pełen polotu i fantazji. Momentami brzmią, jak mógłby Arch Enemy, gdyby był dobrym zespołem.
https://www.facebook.com/Spaceparasites
Vlad Nowajczyk [9]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz