StormSpell Records
Brzmi jak: epicki (heavy) metal
Debiut szwedzkiego Vanquishera zapowiadał się okazale. Niestety, nie do końca im wyszło. W ich przepisie na epicki metal znalazło się parę niewłaściwych przypraw. Bo czy da się zrobić coś kiepskiego, wsłuchując w mieszankę wpływów Blind Guardian, Manilla Road i Angel Witch. Można! Wystarczy dodać za dużo... Amon Amarth i mamy koślawych krewniaków Tulsadoom. Oczywiście, przez większość czasu trwania płyta słucha jej się znakomicie, ale zbyt często pojawiają się motywy powodujące zgrzytanie zębów.
https://www.facebook.com/Vanquisherofficial
Vlad Nowajczyk [5.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz