Brzmi jak: thrash’n’roll z blackowymi wtrętami
Etykietka black/thrash zazwyczaj mnie zniechęca. Dałem jednak szanse tym Francuzom i nie żałuję ani sekundy. Zaledwie 6 numerów, ale aż 45 minut muzyki, mija jak z bicza strzelił. Ognisty thrash’n’roll, sporo progresywnych zwolnień i na tyle mało blacku, bym się ani razu nie skrzywił. Wygląda na to, że trio z Grenoble znalazło idealną formułę. Zaskoczony? No nie, już wcześniej wiedziałem, iż tu nie ma lipy. Zdziwiony jestem tylko jednym: autorem okładki nie jest Andreas Marschall, a przecież tak wygląda.
https://www.facebook.com/Blackowlmetal
Vlad Nowajczyk [8.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz