Thrashing Madness Productions
Brzmi jak: klasyka polskiego death metalu
Rzadko zdarzają się reedycje potrzebne tak bardzo jak ta. Debiut Hazael, oryginalnie wytłoczony w zaledwie 500 sztukach, chodzi wszak za miliony monet. Amerykańskie wznowienie sprzed ponad dekady już zdążyło się rozejść. Tymczasem mamy do czynienia z albumem znakomitym.
Jest to death metal skandynawski, bez dwóch zdań. Kiedyś takie stwierdzenie stanowiło zarzut, dziś już na szczęście nie. Hazael czerpie wielką chochlą ze sceny szwedzkiej, bez podziału na kapele. Z Finlandii bierze klimat wczesnego Amorphis jako przyprawę. Efekt? Muza ciężka, melodyjna (ale nie w sensie melodeathowym, o nie!) i spójna. Wielka szkoda, że z kontraktu z Century Media wyszło to, co wyszło, bo zapowiadał się ten zespół fantastycznie. Tak to bywa, gdy zbyt wcześnie zaczyna się eksperymentować, miast zadbać o pielęgnowanie stylu i fanbazę.
Vlad Nowajczyk [-]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz