Cardinal Sin Records
Brzmi jak: death/thrash melotechniczny
Pierwszy, po czternastoletniej przerwie, pełnoczasowy album Amerykanów to kawał krwistego, dobrze przyprawionego mięcha. Określenie death/thrash okazuje się nadzwyczaj pojemne. W tym przypadku oznacza połączenie wpływów śmierć metalu z Florydy (Morbid Angel) i Szwecji (At The Gates) z technicznymi wygibasami i jazzowymi interludiami Atheist i melodyjną motoryką Bay Area thrashu. Świetnie się słucha, bania sama lata.
http://www.facebook.com/climacticmetal
Vlad Nowajczyk [8.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz