Brzmi jak: hard’n’heavy
Doprawdy nie przypominam sobie w ostatnich latach słabej płyty z Kanady, niezależnie od gatunku. Monteith nie wyłamuje się z konwencji. Grają z polotem, choć ich oczywiste wpływy słychać od pierwszych dźwięków. Kiss, Van Halen, Ozzy, Iron Maiden. Na tych fundamentach zbudowali solidny krążek, zachęcający do kolejnych odsłuchów. Poziom wykonawczy, jakiego należy oczekiwać. Gdyby tak jeszcze wymieszać bardziej wspomniane wpływy, byłoby jeszcze lepiej.
https://www.facebook.com/monteithmania
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz