Area Death Records
Brzmi jak: proto-death metal
Savage Death pochodzili z New Jersey i grali z grubsza to samo, co po przeciwległej stronie Stanów Possessed. O ile jednak ci drudzy zostali otoczeni kultem, o bohaterach niniejszej recenzji świat zapomniał. Nawet nie tyle „zapomniał”, co „nigdy nie słyszał”. Dwie demówki i kilka koncertów, ot cała kariera. Większa jej część znalazła się na „Crucified...”, dzięki czemu możemy posłuchać tej mieszanki niemieckiego thrashu z Venom i punkiem. W swoim czasie zaiste dewolucyjne i brutalne, dziś zwyczajnie garażowe, nierówne i słabo zaaranżowane. Drugie demo i koncert pokazują, że zespół szlifował warsztat i próbował doścignąć ówczesną czołówkę. Stracił tym samym własny charakter i zapewne m.in. dlatego szybko zniknął ze sceny. Strony nie było i nie ma, a mamy tu do czynienia z pozycją dla nekrofili maniaków.
Vlad Nowajczyk [6]
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz