sobota, 21 lipca 2012

EPSILON „Truly Yours And In Love”


Refused Records
Brzmi jak: melodyjny death metal
Dziwna ta kapela... najpierw grali thrash z rapowanymi wokalami, teraz zaś bardzo melodyjne, wręcz melodyjkowe granie okraszają porykiwaniami zranionego zwierza. Najwyraźniej w kraju o tak wielkich tradycjach undergroundowych (vide Josef Fritzl) ciężko dziś kogokolwiek zaszokować i kombinować trza. Mamy więc melodyjki w stylu ostatnich koszmarków Arch Enemy. Całkiem zgrabne, ale kojarzące się z wesołym miasteczkiem. Ciekawe ozdobniki – intro a’la flamenco (w którym jednak palcami przebiera się nieco szybciej), końcówka dziewiątego kawałka z dęciakami kojarzącymi się z „Underground”. Kusturicy. Nie Fritzla. I wszystko byłoby w dechę, fajna muza dla 14-latków, ale gardłowy Krise wydaje z siebie wyjątkowo paskudne rzygi, psujące odbiór całości. Taaa, rozumim, dysonans, sztuka przez duże S... ale mnie to nie przekonuje, jego growl jest po prostu kiepski. Więcej na www.epsilonmusic.at
Vlad Nowajczyk [5]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz