piątek, 20 lipca 2012

INMORIA „A Farewell To Nothing – The Diary Part I”


Rock It Up Records
Brzmi jak: mroczny power metal
Pamiętacie Tad Morose? Pewnie nie, bo nawet najstarsi górale (z Goralenvolku) nie pamiętają, kiedy ostatnio płytę wydali. Kilku byłych muzyków tej zacnej szwedzkiej formacji zebrało się więc, by przypomnieć światu o tym, że istnieje też mroczna odmiana europejskiego power metalu. Na wokal zwerbowali głos Morgana Lefay – Charlesa Rytkoenena. Po debiucie, którego nie miałem okazji słyszeć, Charlie wrócił do fabryki czekolady, a jego miejsce zajął Soeren Nico Adamsen z mocarnego Artillery. Efektem jest potwornie ciężka (mimo klawiszy!), mroczna płyta. Szwedzko-duński skład łączy klimaty Tad Morose (a jakże!) z Morgana Lefay (już w 1993 taki miks wydawał mi się całkiem sensowny) i, co za niespodzianka, nowym Artillery. Właśnie, klawisze. Często wpychane na siłę, gdyby było ich mniej, muzyka mogłaby zyskać. Trudno przyczepić się do innych części składowych, Inmoria powinna podejść zarówno fanom heavy, power, jak i lżejszych odmian thrashu. Więcej na www.inmoria.com
Vlad Nowajczyk [7.5]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz