Dethrone Records
Brzmi jak: germański thrash w pigułce
Same hiciory! Fiński kwartet zdołał skomasować w 34 minutach
wpływy niemieckiej czołówki thrashu z najlepszych ich lat. Mamy tu więc Sodom
87-89 i 2001-2012, Kreator 86-90 oraz Destruction 88-90 i po 1999. Ani jednego
zbędnego dźwięku, obecne pitolące dokonania Mille i spółki bledną przy „dwójce”
Axegressor. Fenomenalne riffy („Apocalyptician”!!!), wściekły wokal z
melodyjnymi wstawkami, zwarte solówki, znakomita praca sekcji. Płyta, która
wyraźnie nie chce opuszczać odtwarzacza. Dla tych Finów powrót thrashu trwa od
25 lat, więc można się spodziewać kolejnych ciekawych wydawnictw. Thrash till
death!!! Więcej na www.facebook.com/axegressor
Vlad Nowajczyk [7.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz