Brzmi jak: untrve black metal
Los pionierów bywa trudny. Gdy Czesi nagrywali swe klasyczne
płyty, nikt nie słyszał o awangardowym black metalu. Później przegięli, co
zepchnęło ich w otchłań zapomnienia. Niedawno wrócili i oto w odtwarzaczu kręci
się ich drugi album po reaktywacji. Niepełnej, bo brakuje chociażby sobowtóra
Hitlera, ale zawsze. Franta Storm, mózg kapeli, jest. I jest dobrze. Bardzo
dobrze. Fenomenalnie. Master’s Hammer odrobili lekcje z najbardziej pojechanych
motywów Celtic Frost. Odjechali jeszcze bardziej, upodobanie do dziwacznych
instrumentów im pozostało. Nie spodziewajcie się nowomodnej sieki bądź
„religijnego bleka”. Wszystko jest tu do bólu klasyczne, osadzone w latach
osiemdziesiątych. No, prawie wszystko. Teksty, oczywiście po czesku, to inna
bajka. Refren tytułowego kawałka wkręca się w czaszkę i nie daje spokoju.
„Okultisto, nihilisto...”. No i ta okładka. Potężny joint w ręku anioła,
rozkazującego konewkom wrócić na miejsce. Dobranoc państwu. Więcej na
www.mastershammer.com
Vlad Nowajczyk [9]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz