Nuclear Blast
Brzmi jak: nowe Rage dla ubogich
Jakim sposobem czeska, niczym nie wyróżniająca się formacja,
załapuje się nagle do Nuclear Blast? To proste: ich gitarzysta pogrywał na żywo
z Rage. Miało to miejsce w latach 2009-2010. Nienajlepszy to okres w dziejach
niemieckich gigantów power metalu, ale dla Czechów niewyczerpane źródło
inspiracji. Tyle bezsensownego instrumentalnego onanizmu! Brak jaj! Radiowe
melodie, jakich nie powstydziłby się Nickelback! Oczywiście już w pierwszym
kawałku Seven przerasta mistrzów. Zanikające
z nieużywania, ale Rage jaja z pewnością posiada. Honza Behunek i spółka –
niekoniecznie. Ciągnie się ta płyta i ciągnie, Czesi są świetnymi grajkami, ale
pomysły mają koszmarnie nudne. Najciekawiej robi się w scorpionowskich
balladkach, wyraźnie słychać iż właśnie takie patenty najlepiej im wychodzą.
Nie znaczy to, iż je... czują. „Freedom Call” jest przykładem płyty sztampowej
i pozbawionej duszy. Nam strzelać nie kazano? Przerost formy nad treścią! Więcej
na www.sevencz.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz