czwartek, 27 września 2012

SEVEN „Freedom Call”


Nuclear Blast
Brzmi jak: nowe Rage dla ubogich
Jakim sposobem czeska, niczym nie wyróżniająca się formacja, załapuje się nagle do Nuclear Blast? To proste: ich gitarzysta pogrywał na żywo z Rage. Miało to miejsce w latach 2009-2010. Nienajlepszy to okres w dziejach niemieckich gigantów power metalu, ale dla Czechów niewyczerpane źródło inspiracji. Tyle bezsensownego instrumentalnego onanizmu! Brak jaj! Radiowe melodie, jakich nie powstydziłby się Nickelback! Oczywiście już w pierwszym kawałku Seven przerasta mistrzów.  Zanikające z nieużywania, ale Rage jaja z pewnością posiada. Honza Behunek i spółka – niekoniecznie. Ciągnie się ta płyta i ciągnie, Czesi są świetnymi grajkami, ale pomysły mają koszmarnie nudne. Najciekawiej robi się w scorpionowskich balladkach, wyraźnie słychać iż właśnie takie patenty najlepiej im wychodzą. Nie znaczy to, iż je... czują. „Freedom Call” jest przykładem płyty sztampowej i pozbawionej duszy. Nam strzelać nie kazano? Przerost formy nad treścią! Więcej na www.sevencz.com
Vlad Nowajczyk [3]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz