Cataclysmic Metal Records
Brzmi jak: nieudany miks Iced Earth z późną Metalliką
Dan Castro z podziwu godnym uporem tworzy i wydaje muzykę,
której słucha się bez przyjemności. Przez trzy płyty można było się jeszcze
łudzić, że kiedyś mu „zaskoczy” i nagra coś porządnego. Niestety. Czwarte dzieło
niezłomnego nowojorczyka to gniot kompletny. Fajna okładka, ale samobójstwo za
pomocą haszu wydaje się mało prawdopodobne. Mam nadzieję, że ta kosteczka się
nie zmarnowała. Początek tytułowego numeru zacina sympatycznym power/thrashem a’la
debiut Iced Earth. Dalej... dalej jest źle. Wszystkie szajsowate zagrywki
post-czarnej Metalliki (oj, zebrało się kilka podobnych koszmarków!) mamy tu zrobione
gorzej niż w oryginale. Do tego wokal pod tytułem „skacowany i przeziębiony
Hetfield”. Jest źle. Na tyle źle, że sugerowałbym zmianę nazwy projektu, bo do
rezygnacji z grania nikt chyba Dana nie namówi. Więcej na www.castrofate.com
Vlad Nowajczyk [2]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz