Brzmi jak: kolejni fanboje Metalliki, ale nieco lepsi
Złe nie takiego złego początki. Nie dość, że zrzynki ze
wspomnianych niżej, kiepskich lat Metki, to jeszcze zawodząco-gejowskie
refreny, kojarzące się z nu-metalem. Wchodzi solo i robi się ciekawie. Później
zaś więcej już riffów Exhordera z „Cowboys From Hell”, całkiem zatem smacznie. Pojawiają
się skojarzenia ze słabszym wprawdzie, ale Slayerem z „Diabolus In Musica”.
Solówki zacne, coraz zacniejsze. Tylko hetfieldowanie mogliby wyłączyć. I
kontynuować, bo każdy kolejny numer zmiata poprzedni. Oby ułożone były w
porządku chronologicznym! Więcej na
www.deathalizer.com
Vlad Nowajczyk [5.5]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz