Brzmi jak: piekielnie intensywny thrash
Holenderski kwartet, dziś już niezbyt młodzieżowy, zaczynał
w 1996 od grinda. Szybko im się znudziło i zaczęli odnosić sukcesy na innych
muzycznych poletkach. W 2007 roku wrócili, ale jako zespół thrashmetalowy. Na
dobre im to wyszło, bowiem pełnoczasowy debiut Magnetron zasługuje na słowa
uznania! Dziesięć zwartych, ultraszybkich numerów zmieścili w niecałe 27 minut.
Skrzyżowali Kreatora z okolic „Terrible Certainty” z Nuclear Assault, wczesnym
Exodusem, Xentrixem, Testamentem i... odrobiną grinda, a jakże. Cięte riffy,
jazgotliwy wokal, potężne bębny, do przodu i konkretnie. Ciężko od tej muzy się
uwolnić, bowiem pod każdym względem udała im się znakomicie. Więcej takich
płyt! Więcej na www.magnetronthrash.nl
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz