sobota, 1 września 2012

COMBAT „Age Of Discord”


That’s Heavy Records
Brzmi jak: lżejsze i mniej pokręcone Vio-lence
Do niedawna uważałem, że thrash metal, w przeciwieństwie do innych podgatunków, nie ma odpowiednika piłkarskiej III ligi. Co złego, to nie thrash. Cóż, wypada zmienić zdanie, bowiem Combat to zdecydowanie kapela III-ligowa, a jednak wciąż mieszcząca się w kanonie. Po kolei zatem, bo warto podać rys historyczny. Combat zaczynali w 80s, podpisując kontrakt z Combat Records skazali się na zmianę nazwy. Jako Napalm nagrali dwie fajne płyty, po czym padli na ryj. W międzyczasie z zespołu odeszli założyciele, bracia Rossbach. Oni też, wraz z niedoszłym wokalistą Napalm, reaktywowali Combat. Już bez wydawcy i na lokalną skalę. Muzycznie wciąż mamy sprawną mieszankę Vio-lence z Anthraxem, Bay Area z NiuJorkiem. Sprawną technicznie, lecz kwadratową kompozycyjnie. Fajny basik, przyznać muszę. Wokal Boba Eubanka też na plus, z pewnością wielu słuchaczy go znienawidziło za podobieństwo do Seana Killiana. Na koniec czynnik, który spycha Combat w otchłań trzeciej ligi i sprawia, że w tym składzie nigdy nie będą kapelą na poziomie. Solówki są żenujące. Nie powstydziłyby się ich norweskie pandy dwie dekady temu. Dno! Wylot Jeffa Rossbacha z Napalm wydaje się być rozsądnym posunięciem, na które obecnie nie należy liczyć. A szkoda. Więcej na www.deadfoot.com
Vlad Nowajczyk [4]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz