sobota, 1 września 2012

DEVASTRACKTOR „Warhorsepowers And A Megaton Of Balls”


No Sign Of Life Records
Brzmi jak: Bay Area Celtic Frost
Mniam, mniam, mniam! Debiutancki album tego fińskiego kwintetu jest idealnie taki, jak jego okładka. Przerysowany, niechlujnie wyprodukowany, pełen oczywistości, a jednak... zajebisty!!! Przedziwna hybryda testamentowych solówek, slayerowych riffów, exodusowych chórków i wokali a’la Tomasz „Ugh” Warrior to jedna z większych niespodzianek ubiegłego roku. Napisałem „testamentowych”? Nie do końca, partie solowe nie polegają tu na zrzynaniu ze Skolnicka, lecz wyraźnie słychać jego szkołę. Duuuża nadzieja na przyszłość, Devastracktor faktycznie ma jaja! Więcej na www.myspace.com/devastracktor
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz