No Sign Of Life Records
Brzmi jak: Bay Area Celtic Frost
Mniam, mniam, mniam! Debiutancki album tego fińskiego
kwintetu jest idealnie taki, jak jego okładka. Przerysowany, niechlujnie
wyprodukowany, pełen oczywistości, a jednak... zajebisty!!! Przedziwna hybryda
testamentowych solówek, slayerowych riffów, exodusowych chórków i wokali a’la
Tomasz „Ugh” Warrior to jedna z większych niespodzianek ubiegłego roku. Napisałem
„testamentowych”? Nie do końca, partie solowe nie polegają tu na zrzynaniu ze
Skolnicka, lecz wyraźnie słychać jego szkołę. Duuuża nadzieja na przyszłość,
Devastracktor faktycznie ma jaja! Więcej na www.myspace.com/devastracktor
Vlad Nowajczyk [8]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz