niedziela, 21 marca 2021

TERRORDOME “Straight Outta Smogtown”

 

Selfmadegod Records

Brzmi jak: błyskotliwy nakurw

Długich sześć lat kazali nam czekać krakusy na test trzeciej płyty. Trudny to był czas. Naznaczony zmianami w składzie, zwłaszcza zaś odejściem współzałożyciela grupy, Mekonga. Sekcję rytmiczną zmieniali trzykrotnie, ostatnia zmiana zaszła już po zarejestrowaniu płyty. Tak więc dwaj nowi panowie mają duuuużo do udowodnienia, bowiem test trzeciego krążka Terrordome zdało...rycząco.

Rycząco, bowiem Uapa do swego już wcześniej konkretnego arsenału dźwięków wydawanych paszczowo dołożył przeraźliwy, hardkorowy ryk. To było pierwsze wrażenie. Drugie – ależ oni napierdalają. Równie intensywnie jak na debiucie, co najmniej tak melodyjnie jak na “Machere Justice”, ale przede wszystkim – niewiarygodnie sprawnie. Ich maczety tną z precyzją chirurgicznych skalpeli.

Do listy dotychczasowych inspiracji dodajmy Power Trip i 10 sekund gojirowania. Terrordome zamieszali w swym kociołku, czego efektem jest album w pełni własny. Najlepszy polski album nowej fali thrashu, która obchodzi w tym roku 15-lecie, więc chyba nie jest już taka nowa. Co ciekawe, kilkanaście lat wstecz nawet w samym Krakowie Terrordome nie wydawali się najbardziej uzdolnioną ekipą. Dziś rozstawili wszystkich po kątach, przy czym większość dawnych konkurentów od dawna nie istnieje. To efekt ciężkiej, konsekwentnej pracy i wieloletniego rozwijania talentów. Chylę czoła i czekam na więcej. Ale nie za sześć lat, do kroćset.

https://www.facebook.com/terrordomeband

Vlad Nowajczyk [9]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz